Kościół

Jezus żyje. Ja to wiem!

Jezus jest sensem ludzkiego życia. On umarł, aby człowiek mógł żyć. On żyje, by człowiek nie umarł.

Po swojej śmierci Jezus został złożony przez dobrych ludzi do nowego grobu, którego wejście zastawiono kamieniem, a Żydzi za zgodą Piłata postawili straże. W pierwszy dzień po szabacie (niedziela) kobiety udały się do grobu, by dopełnić obrzędu pochówku, dlatego też przyniosły ze sobą wonności. Grób jednak okazał się pusty, a kamień odsunięty. Wiadomość przyniesiona przez Marię Magdalenę zelektryzowała uczniów. Jak to nie ma ciała? Nie wiedząc za bardzo, o co chodzi, biegną z nieokreśloną nadzieją. Wszak Jezus wielokrotnie mówił o swoim zmartwychwstaniu. Biegną, by jak najszybciej przekonać się o rzeczywistości przedstawionych im faktów.

Biegną mimo wczesnej pory, nie zwracając uwagi na nic. Ważne jest, by jak najszybciej dotrzeć do grobu.

Nowy Testament zna także inny bieg innego apostoła: „zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie” (Flp 3,13-14). Pędzę bez oglądania się na przeszłość – ona już minęła, a przyszłość zależy od aktualnego biegu. Pędzę, nie zważając na trud i zmęczenie, nie zważając, czy komuś się to podoba czy nie, czy jest to poprawne i modne. Pędzę, bo Jezus żyje i jest wszystkim.

W tym biegu wiary bardzo często człowieka zatrzymuje przeszłość. Tymczasem ludzka przeszłość, która została objęta Bożym miłosierdziem, nie może być przeszkodą do biegu. Przykład św. Pawła, dawnego prześladowcy Kościoła, a teraz apostoła, jest tego wyraźnym dowodem.

 

Zobaczył i uwierzył

Odwzorowanie przedniej i tylnej części ciała Zmarłego na Całunie Turyńskim nie mogło być widoczne bez rozwinięcia blisko pięciometrowego płótna. W ciasnocie i mroku grobu było to nierealne. Co zatem ujrzeli (por. ...

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł