Kultura
MR w Siedlcach/FB
MR w Siedlcach/FB

Kościuszko, guzik i podróże

Pytanie, które zadają mi wszyscy, brzmi: „Dlaczego Kościuszko?”. Ja po prostu spojrzałam kiedyś w jego stronę - i tak już zostało. Przyglądam mu się do dzisiaj - mówi Agnieszka Kowalczyk.

Od 2017 r. tworzy niezwykłą kolekcję. Część jej zbiorów można obejrzeć w siedleckim Muzeum Regionalnym. Otwarcie ekspozycji „W służbie wolności. 280. rocznica urodzin Tadeusza Kościuszki” w lutym zbiegło się z wyjazdem kolekcjonerki do Australii (cel - Góra Kościuszki), stąd obyło się bez fety i uroczystego wernisażu. Za to goszcząc w muzeum 19 kwietnia, A. Kowalczyk do opowieści o swojej życiowej pasji dołożyła barwne wspomnienia z wyprawy na południową półkulę, gdzie wyruszyła w towarzystwie Marcina Zdrojewskiego, który tego dnia również przybył do muzeum.

Dyrektor MR Sławomir Kordaczuk, rozpoczynając spotkanie, przypomniał, że M. Zdrojewski jest specjalistą w zakresie dziejów powstania listopadowego i właścicielem największej prywatnej kolekcji pamiątek z tego zrywu narodowościowego.

 

Wizerunek bez rysy?

Z wykształcenia A. Kowalczyk jest geografem, dlatego podróżowanie łączy się w jej życiu z kolekcjonerstwem. – Pytanie, które zadają mi wszyscy, brzmi: „Dlaczego Kościuszko?”. By to wyjaśnić, odwołam się do tradycji Aborygenów, którzy mówią: „To nie jest tak, że my patrzymy na niektóre rzeczy. To niektóre przedmioty mają moc przyciągania naszych spojrzeń”. W moim przypadku taką moc ma Kościuszko – wyjaśniła.

Jej fascynacja postacią naczelnika zaczęła się w 2017 r., ogłoszonym Rokiem Kościuszkowskim w związku z 200 rocznicą jego śmierci. Oglądając w telewizji program poświęcony życiu Kościuszki, zwróciła uwagę na dwa ważne fakty, dzięki którym spojrzała na niego zupełnie inaczej. Był zdolny do wielkich porywów serca, co pokazał, decydując się na porwanie ukochanej Ludwiki Sosnowskiej, kiedy odmówiono mu jej ręki. Kochał wolność, a jego wizja zniesienia niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych (w testamencie wszystkie pieniądze zdobyte za udział w wojnie niepodległościowej przeznaczył na wykupienie niewolników) wyprzedziła o 100 lat konstytucyjny zapis zakazujący niewolnictwa. Co więcej, z literatury wynika, że Kościuszko to bez dwóch zdań wielka osobowość, człowiek spójny w działaniu z tym, co robił, mówił, myślał, pisał. Zawsze dążący do prawdy. – Pomyślałam: niemożliwe, żeby ta postać była taka świetlana, czysta. Muszę znaleźć jakąś rysę. Zaczęłam szukać, ale mi się nie udało – stwierdza A. Kowalczyk.

 

Ulubiony bohater

Efektem pasji śledzenia życia naczelnika stały się pamiątki i upamiętnienia, które zaczęła zbierać. Przeznaczyła na nie niewielki pokoik w swoim mieszkaniu. Zdobycze wyszukane na targach staroci, zakupione od innych kolekcjonerów, zdobyte podczas podróży – zajmują ściany, półki i szuflady. Wielkość kolekcji A. Kowalczyk uświadomiła sobie podczas pierwszej wystawy, zorganizowanej na zamku w Liwie. – Byłam niesamowicie zaskoczona, że wypełniła ona dwie duże sale. A zbiory ciągle się powiększają. Składają się na nie i upamiętnienia, i przedmioty bezpośrednio związane z T. Kościuszką. Jest patent oficerski z jego podpisem i oryginalny wydruk Uniwersału Połanieckiego. Mam też dużo tabliczek adresowych – zawieszona jest nimi cała ściana – wyjaśnia. W kolekcji ma też wiele portretów Kościuszki. Jak wyjaśnia, te najbardziej znane i odwzorowywane wyszły z rąk ludzi, którzy bohatera nie widzieli na oczy. – Kościuszko w ogóle nie lubił być portretowany. Popiersie, które powstało w tajemnicy przed nim, miał rozbić szablą… – tłumaczy A. Kowalczyk.

Przyznaje, że poznawanie Kościuszki jest w jej wydaniu bardzo emocjonalne. – Mam wrażenie, że znam go tak dobrze, jakby był niemalże moim kolegą – stwierdza. Ma też świadomość, że obok rzeszy jego sympatyków zawsze było grono krytyków, jednak do niej najbardziej przemawiają opisy zawarte w pamiętnikach osób, które dobrze go znały. – Ich autorzy piszą że był bardzo bezpośredni, szczery, że rozmawiając z nim, miało się wrażenie, jakby znało się go całe życie – mówi. Słynął też z dobroczynności. – Odnalazłam w dawnej prasie piękną historię o jego koniu, który nazywał się Dobry. Po śmierci Kościuszki został sprzedany, używano go do bryczki. Okazało się, że nie bardzo się do tego nadaje, bo zatrzymuje się przy każdym żebraku – mówi A. Kowalczyk.

 

Ku Górze Kościuszki

Podróż A. Kowalczyk do Australii to kolejna z wielu jej wypraw. Była już na wszystkich kontynentach. Wyróżnia ją to, że podróżuje konno; zwykle są to długodystansowe, trwające do dwóch tygodni rajdy. Nigdzie nie rusza się bez jednego małego przedmiotu – to mundurowy guzik znaleziony na miejscu bitwy pod Maciejowicami, który miał okazję zwiedzić ze swoją właścicielką m.in. wodospad Wiktorii w Botswanie, Namibię, Mongolię, Machu Picchu w Peru, Meksyk czy plaże Maroka. Guzik wybrał się z nią również do Australii…

Zanim A. Kowalczyk i M. Zdrojewski zdobyli Górę Kościuszki, odwiedzili prowadzoną przez Polonię siedzibę organizacji „Kościuszko Heritage Inc.” zajmującą się szerzeniem wiedzy o naszym narodowym bohaterze i zobaczyli pomnik T. Kościuszki w Cooma. Do miasteczka Jindabyne wstąpili, by spojrzeć na pomnik Pawła Edmunda Strzeleckiego, który rozsławił w Australii Kościuszkę i jego imieniem nazwał w 1840 r. górę kojarzącą mu się z kopcem Kościuszki w Krakowie.

– Australijczycy, słysząc „Kościuszko”, nie wiedzą, o kogo chodzi. Nie wymawiają tej nazwy. Mówią po swojemu: „Koziuszko” albo „Kozio”, ale wiedzą o nim niewiele. Co ciekawe, poza popularyzowaniem naszego rodaka, jednym z działań „Kościuszko Heritage Inc.” jest troska, by Góra Kościuszki nadal się tak nazywała, ponieważ w Australii jest tendencja do przywracania nazw aborygeńskich – wyjaśnia A. Kowalczyk. Jej opowieść o drodze na szczyt, przeplatana wieloma informacjami o przyrodzie, o Australijczykach, Aborygenach, to tak naprawdę temat na książkę.

A ona sama zachęca, by w życiu iść za głosem serca. – Marzenia przychodzą w najbardziej nieoczekiwanych chwilach. Moje – o jeździe konnej – zaczęło się od obejrzenia filmu „Pożegnanie z Afryką”. Proszę, spełniajcie marzenia, bo taki jest sens życia – mówi.

Wystawę „W służbie wolności. 280. rocznica urodzin Tadeusza Kościuszki” można oglądać w Muzeum Regionalnym im. M. Asłanowicza w Siedlcach do 21 czerwca. Składa się na nią część kolekcji A. Kowalczyk. Ekspozycja uświadamia, jak ważne miejsce zajmował w świadomości Polaków T. Kościuszko. Podobizny naczelnika umieszczano nie tylko na przedmiotach pamiątkowych, jak medale, obrazy czy plakieta, ale też typowo użytkowych, jak ceramiczny kafel piecowy, dewizka, brosza, nawet medalik.

Wśród przedmiotów składających się na wystawę znajdziemy m.in.: portrety wykonane różnymi technikami, medale, biżuterię, broszurę, telegramy, kafel, nóż do papieru, plakiety, statuetki, czyli przedmioty upamiętniające życie i działalność Kościuszki. Na pewno zwiedzających zaciekawią tak oryginalne pamiątki, jak obraz tkany jedwabnymi nićmi, grafikę, na której Kościuszko ma wąsy i brodę czy szpilkę do krawata, której główka wyobraża… głowę Kościuszki.

 

LI