700 fajek i jedna historia
Wszystko zaczęło się od jednej fajki zabranej ojcu. Dziś Jan Maszkiewicz - lekarz weterynarii z Garwolina - ma kolekcję liczącą około 700 egzemplarzy z całego świata. Jego historia to opowieść o rytuale, podróżach i sztuce zatrzymywania czasu.
W gabinecie J. Maszkiewicza uwagę przyciągają rzędy starannie ułożonych fajek - od prostych i klasycznych po fantazyjnie wygięte, przypominające małe dzieła sztuki. Łącznie jest ich około 700, choć sam właściciel przyznaje, że dawno przestał je liczyć. Początek tej kolekcji był jednak skromny. - To nie ja zacząłem, tylko mój ojciec - wspomina.
– Miał piękną, angielską fajkę. Patrzyłem, jak ją pali i widziałem w tym coś wyjątkowego: spokój, skupienie, pewien rytuał – dodaje.
Jako nastolatek postanowił spróbować sam. Najprościej było sięgnąć po fajkę taty. – Zwinąłem ją – mówi dziś z uśmiechem. Ojciec szybko się zorientował, ale złości nie było. Po czasie zapytał tylko: „I jak smakuje?”. Gdy syn przyznał się do wszystkiego, usłyszał, że może ją zatrzymać. Ten moment przesądził o wszystkim.
Rytuał zamiast pośpiechu
Od tamtej chwili minęło ponad 50 lat. ...