Dom młodych znów tętni życiem
Po pierwsze: wracają Nocne Czuwania Młodych. To comiesięczne spotkania, odbywające się od września do maja, w drugi piątek miesiąca - początek zawsze o 20.00. Na plan NCM-ów składają się: konferencja, przerwa na kolację, adoracja i Msza św. Młodzi mają okazję skorzystać ze spowiedzi, zatroszczyć się o relacje i nawiązać nowe znajomości.
– W poprzednim roku pochylaliśmy się nad postaciami Starego Testamentu, w tym roku są to postacie nowotestamentowe. Mamy też już na cały rok zaplanowanych gości – to ludzie, którzy na pewno wniosą dużo dobra i swoją obecnością, i tym, co powiedzą w czasie konferencji – mówi ks. Radosław Piotrowski, diecezjalny duszpasterz młodzieży. Na liście mówców zaproszonych na czuwania pojawia się wiele znanych nazwisk. CDM-ową kaplicę odwiedzą m.in. Diana Paulińska, Michał PAX Bukowski, o. Michał Legan OSPPE, Agata Rujner i Marcin Jakimowicz.
Po radę, wsparcie i duchową strawę
Częściej, bo w każdy środowy wieczór, jeden z kapłanów pełni dyżur w ramach Młodzieżowego Pogotowia Duchowego. O 19.30 w kaplicy CDM jest sprawowana Msza św. w intencji młodych, potem przez godzinę uczestnicy w ciszy adorują Najświętszy Sakrament, mogą wtedy też się wyspowiadać lub porozmawiać z księdzem. Po Apelu jasnogórskim wszyscy gromadzą się jeszcze na spotkaniu przy herbacie, ciesząc się wzajemną obecnością.
Podobnym projektem, ale ukierunkowanym nie na duchowość, a na zdrowie psychiczne, jest Młodzieżowe Pogotowie Emocjonalne. Od trzech lat działa w Siedlcach, a już prawie pół roku służy pomocą w Łukowie. W Łukowie konsultacje prowadzi Hanna Klimuszko, a w Siedlcach Magda Janowska, Agnieszka Chernik i Monika Leszczyńska. Listy chętnych ciągle są pełne, co stanowi najlepsze potwierdzenie tego, że dyżury psychologów i psychoterapeutów są potrzebne.
Nowe propozycje
Kilka nowych propozycji pojawi się w październiku. Będzie to m.in. krąg biblijny, który poprowadzi ks. Radek. – W czasie cotygodniowych spotkań będziemy pochylać się nad Ewangelią z kolejnej niedzieli. Chcemy w ten sposób – z jednej strony – kształtować w młodych umiejętność słuchania Bożego słowa i rozważania go, a z drugiej – uczyć ich życia według tych wskazówek – zaznacza duszpasterz.
Przygotowywane są też dwie równoległe serie comiesięcznych spotkań dla młodzieży. Projekty „Ona” i „On” mają pomóc rozwijać poczucie kobiecości i męskości, wspierać poszukiwanie właściwych wzorców i budować wspólnotę. Spotkania dla młodych mężczyzn poprowadzi Rafał Janowski (prywatnie mąż jednej z terapeutek MPE), lada chwila będzie też wiadomo, kto zaopiekuje się młodymi kobietami.
Ponadto w sobotę poprzedzającą uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata w Łukowie odbędzie się Diecezjalne Forum Młodych. Trwają też prace nad kolejnym Jerychem Młodych.
Fundacja Nieprzeciętni, działająca przy CDM zorganizuje również – już drugi rok z rzędu – wsparcie dla uczniów kończących szkołę, proponując im kursy maturalne. – Oprócz tego, że będziemy razem się uczyć, chcę, żeby maturzyści wiedzieli, że obok nich są ludzie, którym towarzyszą podobne obawy. Mogą być dla siebie nawzajem wsparciem i uwierzyć w to, że dadzą radę – mówi ks. Radek.
Alicja Kościesza
Szczegółowe informacje dotyczące propozycji dla młodych są publikowane w mediach społecznościowych Centrum Duszpasterstwa Młodzieży Diecezji Siedleckiej.
Nie wywrócą Kościoła do góry nogami
PYTAMY Ks. Radosława Piotrowskiego, diecezjalnego duszpasterza młodzieży
Czego młodzi szukają w Kościele, we wspólnocie?
Doświadczenia, że Kościół jest żywy i że naprawdę jest w nim Bóg nie tylko w sakramentach świętych czy w słowie Bożym, bo wierzę głęboko, że dla nich ta obecność jest realna i nie poddają tego w wątpliwość. Także – a może przede wszystkim – zrozumienia, zaakceptowania ich takimi, jakimi są; szukają miejsca, w którym będą czuć się bezpieczni, przyjęci, wysłuchani. Ważny jest też element wspólnotowy. W parafiach młodzi często czują się anonimowi, a tutaj, w duszpasterstwie, wszyscy się znamy, chociaż nie jesteśmy grupą zamkniętą. Pojawiają się nowe osoby, niedawno po raz pierwszy przyjechała z Łosic jedna dziewczyna, ale w ogóle nie było widać, że dopiero do nas dołącza.
Ta wspólnotowość jest czymś, co naprawdę nas wyróżnia. Niesamowite jest to, że ostatnio, kiedy jedna osoba napisała na messengerowej grupie o swoim problemie, inni nie tylko wyrazili swoje wsparcie przez odpowiednią reakcję, ale też wiele osób od razu napisało do mnie, żebym odezwał się do tej osoby i z nią porozmawiał. Tu nikt nie jest incognito. Czujemy się za siebie odpowiedzialni.
Co sprawia, że tak wiele młodych osób decyduje się zaufać Kościołowi, mimo że nie wszystko działa w nim tak, jak powinno?
Myślę, że pytanie jest trochę źle postawione i powinno brzmieć: „KTO to sprawia?”. Nie możemy zapominać o roli Ducha Świętego. Wierzę głęboko, że to dzięki Niemu młodzi – często może zaskoczeni tym, w jaki sposób zostali potraktowani czy jak funkcjonuje Kościół – są w stanie być w nim dalej. Bardzo mi się podobała wypowiedź Mateusza należącego do duszpasterstwa, który powiedział niedawno, że on jest już w Kościele tak długo i zawdzięcza mu tak wiele, że żaden skandal go stąd nie wyrzuci. Myślę, że stoi za tym też jego relacja z Panem Jezusem. Duch Święty prowadzi młodych do Kościoła i pozwala im pokochać także Kościół poraniony, czasem brudny, z nieumytymi nogami schowanymi pod ornatem.
Jaka jest rola młodych w Kościele? W jaki sposób mogą być nie tylko uczniami, ale i misjonarzami?
Papież Franciszek na ŚDM w Portugalii jasno dał do zrozumienia, że nie są przyszłością, ale teraźniejszością Kościoła. Myślę, że nam, księżom i hierarchii, trochę jeszcze brakuje takiego zrozumienia, że młodzi są też dla nas, a nie tylko my dla nich. Często stajemy w postawie nauczycieli – i to jest ważne – ale czasami brakuje nam odwagi, by towarzyszyć. Dla mnie takim doświadczeniem tego, że młodzi mogą wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za Kościół, jest po pierwsze Jerycho Młodych. Od dwóch lat jestem pewien, że gdyby mnie zabrakło, to spokojnie młodzi by to Jerycho zrobili i byłoby ono tak samo dobre, a może jeszcze lepsze. Po drugie: rok temu, jak pielgrzymowaliśmy rowerami do Rzymu, to najpierw jak ten głupi ciągnąłem grupę, jadąc jako pierwszy. Dopiero gdzieś za Wenecją Kacper, jeden z uczestników wyprawy, zaproponował zmianę. Schowałem się za niego i poczułem wielką ulgę. Pomyślałem wtedy, że to jest też pewien obraz Kościoła – wydaje się nam, że jako księża powinniśmy wszystko robić. Ta gotowość służenia młodym jest piękna, ale musimy też umieć w Kościele przyjąć posługę ze strony młodych.
Nie ma obaw, że zaczną się szarogęsić?
Na pewno nie wywrócą nam Kościoła od razu do góry nogami. Nie dadzą rady. Natomiast na pewno Kościół może wiele zyskać, szczególnie jeśli ci zaangażowani młodzi będą mieli obok siebie towarzyszy, którzy nie będą się bali podzielić się odpowiedzialnością, ale też, kiedy trzeba, upomnieć czy podjąć trudną i niezrozumiałą z punktu widzenia młodych decyzję.
Dziękuję za rozmowę.