Rosja wciąż prowokuje
Wizyta odbywała się w szczególnym dniu - kilka kilometrów od polskiej granicy doszło do rosyjskich ataków na zachodnią Ukrainę, a w województwie lubelskim obowiązywał czasowo alert o zagrożeniu z powietrza. Pierwszym punktem programu był apel pamięci na Cmentarzu Wojennym Żołnierzy Wojska Polskiego przy ul. Lubelskiej. Spoczywają tam żołnierze września 1939 r., w tym oraz Korpusu Ochrony Pogranicza, którzy polegli w bitwie pod Wytycznem.
Po uroczystościach na cmentarzu K. Nawrocki spotkał się z mieszkańcami powiatu włodawskiego na rynku. W swoim wystąpieniu nawiązał zarówno do wydarzeń z 17 września 1939 r., jak i do współczesnej sytuacji na wschodniej granicy Polski. – Bardzo chciałem spędzić tę smutną, refleksyjną rocznicę z mieszkańcami powiatu włodawskiego. Mieszkają tu ludzie tak bardzo otwarci na inne kultury. Można kochać swoją ojczyznę i być otwartym na inne kultury. O tym jest cała Lubelszczyzna i Włodawa. Za to wam dziękuję – zwrócił się do zgromadzonych prezydent. Podkreślił rolę lokalnej społeczności w dbaniu o prawdę historyczną: – Cieszy mnie, że mieliście odwagę obalić sowiecki pomnik zniewolenia, poświęcony sprawcom, a nie ofiarom.
Granica znów w centrum uwagi
Tegoroczne uroczystości przypadły na dzień, w którym sytuacja za wschodnią granicą ponownie zwróciła uwagę na kwestie bezpieczeństwa. W czwartek rano Rosja przeprowadziła atak na zachodnią Ukrainę. W związku z zagrożeniem z powietrza w województwach lubelskim ogłoszono alert. Prezydent nawiązał do tych wydarzeń podczas spotkania z mieszkańcami. – Rosja wciąż prowokuje. Rosja się nie zmienia. Ale wy tu jesteście i to wy jesteście odważni – powiedział, dziękując mieszkańcom za udział w uroczystościach.
Nawrocki zwrócił uwagę na szczególne położenie Włodawy – miasta znajdującego się w pobliżu styku granic Polski, Ukrainy i Białorusi. – Ten trójstyk pokazuje coś, co tak bardzo martwi nas także w XXI w. Z jednej strony mamy wolną, niepodległą Rzeczpospolitą, z drugiej walczącą o suwerenność Ukrainę. Na tym trójstyku jest zdominowana przez Rosję Białoruś. Od wieków niepodległe i suwerenne państwa zmagają się niezmiennie z tym samym zagrożeniem, którym jest imperialna postawa Rosji. Nie ma znaczenia, pod jakim sztandarem występuje: czy jest to Rosja carska, sowiecka, czy jest to Rosja Władimira Putina w XXI w. – dodał. – Wciąż mają nasze narody do czynienia z imperialnym mocarstwem, które zniewolenie nazywa sprawiedliwością albo niesieniem wartości. Agresję nazywa wyzwoleniem. Ma swój słownik, swoje nazewnictwo dla rzeczy, które nie leżą w perspektywie wolnych państw – podkreślił K. Nawrocki.
Tego nie trzeba nam tłumaczyć
Prezydent mówił, że doświadczenia historyczne państw Europy Środkowej i Wschodniej pozostają ważnym punktem odniesienia w ocenie współczesnych zagrożeń. – Imperialna Rosja przez kolejne wieki zagrażała wolności wszystkich państw europejskich. My to w Polsce znamy i rozumiemy. My to rozumiemy w Europie Środkowej i Wschodniej. Nas nikt zagrożenia sowieckiego albo postsowieckiego nie musi uczyć. To jest w naszej tożsamości, krwi, DNA. To zagrożenie czujemy. Wiemy, że imperialna Rosja staje przed nami z jednej strony z bronią w ręku, a w drugiej z propagandą o niesieniu wolności, suwerenności. To modus, który obowiązywał długo przed 17 września 1939 r. – mówił.
Prezydent dziękował też Nadbużańskiemu Oddziałowi Straży Granicznej za pilnowanie polskich granic. Zauważył, że w latach 20 i 30 XX w. II Rzeczpospolita i jej granice były „poddawane temu, co dziś nazywamy wojną hybrydową”.
Jak mówił, mechanizm działania Rosji od wieków opiera się na destabilizacji sytuacji w innym kraju, próbach skłócenia społeczeństwa i dezinformacji, aby później móc zaatakować. Prezydent wskazał, że w tym kontekście należy odczytywać obecne wyzwania. – Wojna hybrydowa wcale nie musi być alternatywą dla działań kinetycznych i ataku na lądzie. Tak nie było w latach 20, 30 i w 1939 r. Wojna hybrydowa może być przygotowaniem do tego, co wydarzyło się 17 września 1939 r. i tego świadomość musimy w sobie nosić – przyznał.
Musimy być zmobilizowani
Prezydent mówił także o potrzebie współpracy politycznej w sprawach bezpieczeństwa. – Budowanie naszej narodowej wspólnoty, szukanie kompromisu wobec bezpieczeństwa jest naszym zadaniem całej klasy politycznej. W kwestiach bezpieczeństwa i o tym mówi nam historia 17 września – musimy być zmobilizowani – przypomniał.
Podkreślał, że wyciąganie wniosków z historii powinno obejmować także budowanie silnych sojuszy. – Kompromis wcale nie jest uległością. To zadanie równie trudne jak polityczna walka. W kwestiach bezpieczeństwa musimy mieć siłę i odwagę do tego, żeby poszukiwać choć tych małych kompromisów, które pokażą, że jesteśmy narodową wspólnotą zmobilizowaną do tego, aby bronić polskich granic i biało-czerwonej flagi – mówił.
Kończąc wystąpienie, nawiązał do znaczenia pamięci o 17 września 1939 r. i odpowiedzialności za bezpieczeństwo państwa. – Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej ojczyzny – przekonywał Prezydent RP.
Nawrocki spotkał się ze starostą Mariuszem Zańko i wicestarostą Piotrem Gorgolem.
DY