Komentarze
Jak nie zostałem terrorystą

Jak nie zostałem terrorystą

Na początek od razu zrobię zastrzeżenie: nie zamierzam sobie żartować z tragedii zasztyletowanej parę dni temu szkolnej woźnej. Ani lekceważyć zagrożenia powodowanego przez wymachujące nożami dzieciaki, których „wyczynami” żyła Polska kilka dni temu.

Zastanawiam się jednak nad proporcjonalnością i celnością reakcji służb państwowych. Bo jak patrzę na to, czym chwalą się nasze władze i stróżowie prawa, to mam wątpliwości. Jeśli wśród kilkudziesięciorga dzieciaków, do których wpadła policja za podejrzaną aktywność internetową, są takie, które otwartym tekstem zapowiadały zabójstwa czy podpalenia - to w porządku, trzeba reagować zawczasu. Ale jeśli za podejrzanych uznaje się takich, którzy w internecie pochwalili się przed kolegami wiatrówką i paroma nożami - to podejrzewam, że ktoś tu chce się wykazać i strzela z armaty do wróbla.

Dziękuję niebiosom, że moje dzieciństwo wypadło na czasy przedinternetowe. Bo też chwaliłem się kolegom odziedziczonym po dziadku niemieckim bagnetem i pustą skorupą ręcznego granatu. ...

Adam Białczak

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł