Rozmowy
Unsplash
Unsplash

Chronić życie – ale czyje?

W obliczu sprawy Christy Pike, która przeżyła własną egzekucję, i planowanej transmisji z rozstrzelania Nidala Hasana warto przypomnieć, czego o karze śmierci naucza Kościół. Z dr Agatą Rujner, wykładowcą teologii moralnej na Akademii Katolickiej w Warszawie, rozmawia Alicja Kościesza.

Jakie kryteria musi spełnić człowiek, by jego życie podlegało ochronie? Ma osiągnąć konkretny etap rozwoju, mieć na koncie jakieś zasługi…?

To bardzo ważne pytanie. W nim właściwie zawarte jest to, do czego może prowadzić myślenie o wartości życia w kategoriach „jakościowych”. Wtedy niemal z automatu zaczynamy się zastanawiać: od kiedy człowiek jest wystarczająco rozwinięty?

Od kiedy jest świadomy? A może wówczas, kiedy jest samodzielny? I lawinowo mnożymy pytania. Równie szybko możemy dojść wtedy do rozważań: a co z człowiekiem, który utracił świadomość, sprawność, pamięć, zdolność komunikowania się? Jest jeszcze człowiekiem czy już nie? Jego życie należy chronić? Tymczasem w perspektywie personalizmu, chrześcijańskiej antropologii, teologii i prawa naturalnego odpowiedź jest jednoznaczna i bardzo prosta: człowiek nie musi niczego osiągnąć, żeby zasługiwać na ochronę. Nie musi być produktywny, zdrowy, świadomy, niewinny ani społecznie użyteczny. Wystarczy, że jest człowiekiem. Godność osoby ludzkiej i prawo do ochrony życia nie są nagrodą.

 

Raczej nie ma wątpliwości co do tego, że katolik powinien sprzeciwiać się aborcji i eutanazji. Ale jeśli chodzi o karę śmierci, to niektórzy wierzący uważają, że jej stosowanie jest moralnie uzasadnione. Czy słusznie?

To nie jest stanowisko zgodne z aktualnym nauczaniem Kościoła. Być może nieraz w debacie publicznej zatrzymujemy się na starszym brzmieniu zapisów z Katechizmu. ...

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł