Aktualności

Fikcyjna likwidacja, prawdziwe miliardy i strach przed wolnym słowem

Szanowni Państwo, fundamentem każdej dojrzałej demokracji są praworządność oraz pluralizm medialny, gwarantujący obywatelom dostęp do rzetelnej, zróżnicowanej informacji. Niestety w ostatnich dniach opinia publiczna usłyszała słowa, które w państwie prawa nigdy nie powinny paść z ust urzędnika.

Były minister kultury, a obecnie europoseł Bartłomiej Sienkiewicz, w wywiadzie radiowym otwarcie przyznał, że tzw. operacja przejęcia mediów publicznych została przeprowadzona po to, by zaspokoić oczekiwania wyborców, nawet jeśli działania te miałyby zostać zrealizowane w sposób niezgodny z prawem. Co więcej, z wyraźnym żalem polityk ten podkreślił, że mimo poniesionych wysokich kosztów politycznych tej brutalnej operacji, ekipie rządzącej nie udało się domknąć systemu medialnego w Polsce.

Ten nieskrywany żal byłego ministra to w istocie wielki hołd oddany wolnym dziennikarzom i niezależnym redakcjom. Plany stworzenia szczelnego, prorządowego monopolu informacyjnego rozbiły się o niezłomność takich stacji jak Telewizja Republika, wPolsce24 czy też o rosnącą siłę niezależnych kanałów w internecie. Kartel medialny, na czele którego stoją dziś postawione w stan likwidacji media publiczne, po prostu nie daje sobie rady z obroną nieudolnych działań obecnej władzy. Wolność słowa, głęboko zakorzeniona w polskim DNA, znalazła dla siebie nowe kanały komunikacji, przez które każdego dnia do opinii publicznej przedostają się informacje o fatalnych skutkach obecnego rządzenia.

Brak monopolu na prawdę koalicja rządząca próbuje rekompensować gigantycznym i budzącym ogromne wątpliwości prawne drenażem państwowej kasy. Podmioty medialne zostały oficjalnie postawione w stan likwidacji już ponad dwa i pół roku temu. Problem polega na tym, że powołani przez ministra kultury likwidatorzy w rzeczywistości nie prowadzą żadnych działań o charakterze likwidacyjnym, a wręcz rozszerzają dotychczasową działalność. Mimo tego w pełni fikcyjnego statusu dysponenci środków publicznych z uporem przekazują tam astronomiczne kwoty. Zaledwie w 2024 r. było to 2,34 mld zł, na rok 2025 zaplanowano kolejną dotację przekraczającą 2,5 mld zł, a łącznie przez ten czas rządów na media publiczne w likwidacji przeznaczono już ponad 6 mld zł.

Paradoks tej sytuacji polega na tym, że owe gigantyczne nakłady w ogóle nie przekładają się na zaufanie Polaków. Z niezależnych badań oglądalności bezlitośnie wynika, że wiodące programy informacyjne telewizji publicznej straciły niemal milion widzów, co stanowi drastyczny spadek o prawie 30%. Z kolei oglądalność stacji informacyjnej spadła wręcz katastrofalnie, bo aż o około 70%, spychając ją dopiero na czwarte miejsce w ogólnopolskich zestawieniach. Widząc tę rynkową zapaść, przedstawiciele rządu chwytają się metod wręcz kuriozalnych – dowiadujemy się o kupowaniu za ponad 5 mln zł z budżetu państwa czasu antenowego w popularnych programach śniadaniowych, by ratować słabnące notowania polityków.

Szanowni Państwo, widoczna irytacja polityków koalicji rządzącej faktem, że codziennie muszą mierzyć się z dociekliwymi pytaniami niezależnych dziennikarzy, jest najlepszym dowodem na to, że wolne media są dziś jedną z ostatnich realnych zapór przed nadużyciami władzy. Zamiast wyciągnąć wnioski z własnych błędów i wycofać się z kompromitującego procesu fikcyjnej likwidacji, radykalni politycy bezrefleksyjnie podpowiadają swoim kolegom z rządu kolejne siłowe i pozaprawne rozwiązania – wymierzone tym razem w Trybunał Konstytucyjny. Jako merytoryczna opozycja będziemy w Senacie konsekwentnie bronić praworządności, wolności słowa i publicznych pieniędzy, które – zamiast służyć bezpieczeństwu państwa – są dziś bezkarnie marnotrawione.

Grzegorz Bierecki – Senator RP