Kościół

Bóg czeka na każdego

Nie trzeba być kimś wyjątkowym, by przeżyć coś niezwykłego. Helena Kowalska była jedną z wielu zwyczajnych dziewcząt, a jednak jej relacja z Bogiem stała się bliska milionom ludzi na całym świecie. „Dzienniczek” prostej zakonnicy, zapisany w chwilach wykradanych codziennym obowiązkom, dziś pomaga innym odnajdywać Boga w zwyczajności, uczy z Nim rozmawiać i dostrzegać Jego obecność tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy.

W wersji, którą dzisiaj znamy, pierwszy wiersz i notatka noszą datę: 28 lipca 1934 r. Jednak tak naprawdę s. Faustyna zaczęła pisać „Dzienniczek” w 1933 r.

Dziś trudno zliczyć światowy nakład dzieła, które wyszło spod ręki prostej zakonnicy drugiego chóru. Do tego dochodzą wersje na smartfony, tablety. „(…) twoim zadaniem jest napisać wszystko, co ci daję poznać o Moim miłosierdziu dla pożytku dusz, które czytając te pisma, doznają w duszy pocieszenia i nabiorą odwagi zbliżać się do Mnie” (Dz. 1693) – powiedział Jezus do s. Faustyny. Jak widać, swoją misję wypełniła.

 

Każesz, to mi wystarcza

Wszystko zaczęło się w 1933 r. w Wilnie. S. Faustyna po złożeniu ślubów wieczystych została skierowana do tamtejszego klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Kiedy poznała spowiednika wspólnoty ks. Michała Sopoćkę, nie miała wątpliwości, że to kapłan, którego dwukrotnie ujrzała w widzeniu. „Wtem usłyszałam w duszy te słowa: oto wierny sługa Mój, on ci pomoże spełnić wolę moją tu na ziemi” (Dz. 263). Gdy zaczęła w konfesjonale odsłaniać przed ks. Sopoćką tajniki swojego życia duchowego, mówić o objawieniach Jezusa, jej spowiedzi stały się bardzo długie. Nie uszło to uwadze sióstr, które musiały czekać w kolejce. Dlatego kapłan zlecił zakonnicy, by wszystko, co dzieje się w jej duszy, spisywała w zeszycie i co jakiś czas dawała mu notatki do przejrzenia. Zadanie to przeraziło s. Faustynę. ...

DY

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł