Jan Paweł II łączy pokolenia
Przybliża on życie i nauczanie św. Jana Pawła II. Składa się z siedmiu scen dotyczących m.in. powołania, papieża jako Polaka i Słowianina, odniesień Jana Pawła II do dzieci, młodzieży i rodzin, a także naśladowania go w wierze. Poszczególne części są wypełnione śpiewem, scenkami rodzajowymi, dialogiem z Ojcem Świętym, jak również tańcem.
Niezwykła gra świateł i muzyka to nie tylko tło, ale też dopełnienie przedstawianych treści – a momentami to właśnie one przemawiają najbardziej.
Spektakl wyreżyserował Józef Obroślak, a jego kierownikiem muzycznym jest Mateusz Obroślak. Tuż przed rozpoczęciem widowiska w Komarówce obaj panowie przybliżyli ideę przedsięwzięcia, zapewniając widzów, że dostarczy ono i emocji, i okazji do zadumy.
Inny wymiar
W organizację wydarzenia włączyły się gmina Komarówka Podlaska, Gminne Centrum Kultury i Szkoła Podstawowa im. Bohaterów Lotnictwa Polskiego oraz okoliczne parafie.
Wójt Ireneusz Demianiuk już wcześniej słyszał o programie dużo dobrego, ale po raz pierwszy zobaczył widowisko 12 kwietnia. – Specjalnie nie śledziłem relacji w internecie, żeby poczuć i dotknąć tych treści na żywo. I rzeczywiście – było dużo emocji, wspomnień i przemyśleń, bo należę do pokolenia, które w swoim dorosłym życiu karmiło się nauką Jana Pawła II. Z chwilą jego śmierci to się nie zakończyło, bo Ojciec Święty, jego słowo – dalej w nas żyje, jest aktualne, pozytywne i ważne – dzieli się wrażeniami na gorąco. Dodaje, że od strony artystycznej widowisko zostało dopracowane w każdym detalu, mimo że przygotowania trwały około pięciu tygodni. – Przepiękna gra świateł, muzyka, głos Jana Pawła II – to wszystko powodowało, że człowiek przenosił się chwilami w inny wymiar. Wielkie słowa uznania pod adresem twórców! – podkreśla. Do Zespołu Artystycznego „Nadzieja” z Kocka, który jest głównym wykonawcą, dołączyli na scenie mieszkańcy gminy – uczniowie miejscowych szkół i dorośli. – Myślę, że treści o Papieżu Polaku, Kościele i ojczyźnie, które współtworzyli na scenie, będą w nich rezonowały, co jest ważne szczególnie w przypadku dzieci. Widowisko wspominać będziemy dobrze i długo – zapewnia I. Demianiuk.
Ważny przekaz
Pochwał nie szczędzi również ks. kan. Tadeusz Kot, kustosz Sanktuarium Nawiedzenia NMP w Kolembrodach. Zwraca przede wszystkim uwagę, że mocno wybrzmiał hołd oddany Papieżowi Polakowi. – Św. Jan Paweł II towarzyszył nam cały czas, ponieważ widzieliśmy go na telebimie, a z głośników słyszeliśmy fragmenty jego nauki. Nieprzypadkowa była również data widowiska: tydzień po dacie odejścia Jana Pawła II, który zmarł 5 kwietnia. Poza tym 12 kwietnia świętowaliśmy Niedzielę Miłosierdzia Bożego, którą ustanowił nasz papieża – podkreśla z uwagą, że program obfitował w ważne z wychowawczego i duszpasterskiego punktu widzenia treści dotyczące m.in. wiary, wolności, patriotyzmu, rodziny, krzyża, modlitwy. Nie ukrywa, że spektakl zachwyca również pod względem wykonania i przekazu artystycznego.
– Na pewno wiele osób było zaskoczonych, widząc na scenie swojego proboszcza. Zagrałem kapłana idącego z krzyżem wśród skazańców. Przyznaję – ostatni raz w roli aktora miałem okazję wystąpić w szkole podstawowej, w związku z czym bardzo swoje wystąpienie przeżywałem. Ale chyba nie było tak źle, bo po zakończeniu ktoś z widzów powiedział mi, że była to najpiękniejsza scena całego widowiska – mówi ks. T. Kot.
To coś więcej niż spektakl
ROZMOWA z dr. Mateuszem Obroślakiem, kierownikiem muzycznym widowiska „Wypłyń na głębię”
Skąd pragnienie, żeby opowiadać o papieżu w formie tak wielkiego przedsięwzięcia? I jak ono powstawało?
Pierwsze widowiska oddające hołd Janowi Pawłowi II, tyle że mające mniej rozbudowaną formę, były wystawiane wkrótce po ustanowieniu przez niego Święta Miłosierdzia Bożego. Premiera widowiska pt. „Wypłyń na głębię” miała miejsce tuż po jego śmierci w 2005 r.
Wizja spektaklu i zamysł jego budowy były pomysłem ojca. Realizacją, czyli układaniem materiału, przygotowaniem chórów i solistów, spinaniem poszczególnych części w całość zajmowała się moja mama. Jej pasję do muzyki kościelnej tłumaczy fakt, że w młodości była solistką chóru parafii katedralnej w Siedlcach prowadzonego przez ikonę muzyki sakralnej – ks. Alfreda Hoffmana. Rodzice przekazali nam, swoim synom, zamiłowanie do śpiewu, muzyki, ale też wiarę, miłość do Boga i Kościoła. Co więcej, włączyli nas też w podejmowane przez siebie działania artystyczne.
Widowisko wyreżyserowane przez Pana rodziców od początku opierało się na Zespole Artystycznym „Nadzieja” z Kocka.
To wielopokoleniowa grupa mężczyzn, kobiet i dzieci, realizująca głównie projekty nacechowane polskością, tradycją, Bożym przesłaniem. W wielu programach zespołu wybrzmiewało hasło: „Bóg – honor – i ojczyzna”. Zespół prowadziła moja mama. Po jej śmierci w 2013 r. jej miejsce zająłem ja. Zanim odeszła, prosiła: „Mateusz, opowiadajcie o papieżu”. Dlatego „Wypłyń na głębię” gramy dalej, choć program ciągle ewoluuje i tak naprawdę każda prezentacja jest niepowtarzalna. Poza tym, że zrobiony jest z rozmachem i bierze w nim udział tak duża liczba osób, to występują w nim amatorzy, a skład osobowy za każdym razem jest inny. Żadna z prób generalnych nie odbyła się w 100-procentowym składzie. Z poszczególnymi grupami wykonawców pracujemy i ćwiczymy oddzielnie, a połączenie poszczególnych scen w całość następuje dopiero podczas widowiska na żywo. Dlatego jest ono ogromnym sukcesem. A wręcz cudem – nie są to słowa na wyrost. Nie licząc okresu pandemii, grany był przynajmniej raz do roku w różnych miejscowościach, m.in. w Radomiu, Parczewie, Siedlcach, Kocku, Firleju, Borkach, Lublinie.
W czym tkwi tajemnica sukcesu przy pracy nad tak dużym projektem?
Uważam, że składa się na to wiele kwestii. Przede wszystkim fakt, że jako twórcy i organizatorzy łączymy w nim nasze rodzinne siły. Spektakl powstawał latami – rodzice układali scenariusz, dokładając nowe elementy. Bazowali na doświadczeniu pracy z artystami, tak zawodowcami, jak i amatorami. Mój ojciec zdobywał je, kierując m.in. Wojewódzkim Domem Kultury w Lublinie i przy organizacji tak dużych imprez jak Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. Ja również pracuję z chórami i poza wiedzą „dokładam” śpiew – podobnie jak moja żona i młodszy brat. Starszy brat zajmuje się kwestiami technicznymi wraz z wyszkoloną w tym kierunku ekipą, bo widowisko to nie tylko ludzie i teksty, ale też dźwięk, światło, teksty Jana Pawła II grane na bieżąco. Realizując program, możemy też liczyć na wsparcie Domu Kultury w Kocku, z którym byliśmy – i nadal jesteśmy zawodowo związani, bo obecnie to ja prowadzę Zespół Artystyczny „Nadzieja”. Ważne są też życzliwość i otwartość środowiska, w którym prezentujemy spektakl. Nie osiągnęlibyśmy sukcesu – cały zespół wykonawców – gdyby nie było w nas pasji.
W dobie wielu ataków na św. Jana Pawła II pokazanie go jako autorytetu ma ogromne znaczenie.
Zło bywa głośne – i większość z nas doskonale zdaje sobie z tego sprawę – ale nie warto się nim nadmiernie przejmować. Tak naprawdę jest ono często przejawem bezradności tych, którzy odczuwają potrzebę niszczenia tego, co piękne i dobre. Na pewno trzeba dbać o to, by nie oczerniano, nie poniżano i nie poniewierano naszych świętości.
Rozpoczynając koncert, przyłapałem się na tym, że dziękuję uczestnikom za sukces – jakbyśmy byli już po widowisku Ale mówiłem to, wiedząc, że nie może nie udać się – ponieważ wsparte jest wiarą osób, które wiedzą, dlaczego zebrały się w tym dniu i w tym miejscu. Każdy ma swój powód. Naszym zadaniem jest mówić o św. Janie Pawle – który dla wielu widzów jest już postacią historyczną – żeby ta historia była żywa i piękna.
Dziękuję za rozmowę.
LI