Szaleństwo rządu Tuska niszczy polskie pasieki
Niestety rzeczywistość polityczna potrafi przerosnąć najczarniejsze kabaretowe scenariusze. W gabinetach Ministerstwa Klimatu i Środowiska, kierowanego przez Paulinę Hennig-Kloskę, wymyślono właśnie nowego „wroga publicznego” i rzekomo śmiertelne zagrożenie dla naszego ekosystemu. Tym wrogiem okazała się… polska pszczoła miodna i ciężko pracujący pszczelarze.
Jak słusznie alarmują dziś media oraz parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości, w resorcie klimatu trwają prace nad tzw. Krajowym Planem Odbudowy Zasobów Przyrodniczych. Tytuł tego dokumentu brzmi niezwykle szumnie i dumnie, ale w jego szczegółowych zapisach kryje się skrajny radykalizm. Ekologiczni aktywiści, którzy z nadania obecnej władzy określają dziś główny kierunek polityki tego ministerstwa, uznali, że hodowla pszczoły miodnej ma rzekomo „negatywny wpływ” na populację dzikich zapylaczy. Pszczoła została przez urzędników sprowadzona do kuriozalnej roli szkodnika odbierającego pokarm dzikim owadom i roznoszącego patogeny.
Konsekwencją tego wprost absurdalnego myślenia są konkretne i niezmiernie niebezpieczne postulaty. Resort rozważa administracyjne ograniczanie hodowli pszczół miodnych, narzucanie rygorystycznych limitów dotyczących sprowadzania obcych genetycznie matek pszczelich, a nawet drastyczne wprowadzanie zakazów utrzymywania uli w wybranych przestrzeniach przyrodniczych czy wręcz zachęcanie do demontażu pasiek. Zamiast mądrze wspierać pszczelarstwo, rząd planuje je administracyjnie i bezwzględnie zwijać. Mamy tu do czynienia z potwornym, systemowo zaplanowanym atakiem na potężną branżę rolniczą.
Dla mieszkańców Polski wschodniej – rolników z Południowego Podlasia z Lubelszczyzny – te biurokratyczne plany to po prostu bolesne naplucie w twarz. Spojrzawszy na twarde dane z rynku, widzimy wyraźnie, z jak gigantycznymi wyzwaniami mierzą się dziś polscy pszczelarze. Walczą z galopującymi kosztami produkcji, trudnymi warunkami pogodowymi i przede wszystkim z morderczym, niekontrolowanym zalewem taniego, nierzadko technicznego i zafałszowanego miodu z krajów spoza Unii Europejskiej. Z tym realnym i potężnym zagrożeniem nikt w obecnym proeuropejskim rządzie jakoś z taką werwą nie walczy! Zamiast wsparcia branży poprzez twardą ochronę polskiego rynku przed nieuczciwą, zagraniczną konkurencją ministerstwo serwuje zdesperowanym gospodarzom kolejne nielogiczne obciążenia.
To dobitny dowód na to, że ekipa w Warszawie jest całkowicie oderwana od polskich realiów i żyje w wykreowanej bańce radykalnej ekologii, w której człowiek, jego praca i polski rolnik znajdują się zawsze na szarym końcu. Z obłędem, który stawia lewicową ideologię ponad zdrowy chłopski rozsądek i twardy interes gospodarczy państwa, należy zdecydowanie walczyć.
Dlatego z pełnym przekonaniem i w oparciu o fakty dołączam do stanowczych głosów opozycji, wzywających do natychmiastowej dymisji minister Pauliny Hennig-Kloski. Urzędnik, który podnosi rękę na polskiego rolnika i bezpodstawnie oskarża pszczelarzy o niszczenie przyrody, nie ma ani moralnego, ani merytorycznego prawa kierować strategiczną polityką środowiskową państwa. Tylko odrzucając ideologiczne projekty, uratujemy polską wieś przed upadkiem.
Grzegorz Bierecki – Senator RP
