Rozmaitości

Kto ich nie myje, ten ma kłopoty…

Rozmowa z Joanną Łukasiewicz, licencjonowaną higienistką stomatologiczną.

Czy o stanie naszych zębów decyduje tylko sposób, w jaki je pielęgnujemy? Panuje przekonanie, że niektórych natura obdarzyła tak silnym kośćcem, że nie muszą specjalnie się wysilać, nawet chodzić do dentysty czy higienistki.

Każda istota żywa ma własne DNA, własną odporność i nie pozostają one bez wpływu na nasze zdrowie w każdym jego wymiarze, także uzębienia. Widać to np. u rodzeństwa czy nawet bliźniąt jednojajowych: jedno ma „mocne” zęby, drugie „słabe” - i musi bardzo się pilnować, żeby utrzymać je w dobrym stanie.

Dużo zależy też od diety, od naszych rytuałów higienicznych, chęci składania wizyt w gabinecie stomatologicznym. Może być tak, że uwarunkowania genetyczne dają podstawę do tego, żeby zęby były zdrowe, ale przyzwyczajenia żywieniowe, nieprzykładanie się do higieny spowodują, że ten potencjał będzie zniweczony.

 

Jak odbija się na zębach to, co jemy? Co im zdecydowanie nie służy?

Bardzo zdradliwe są wszystkie cukry proste, zawarte m.in. w słodyczach, napojach gazowanych czy białym pieczywie, czyli produktach, po które sięgamy w ciągu dnia często, np. zajadając głód. Stanowią one doskonałą pożywkę dla bakterii. Jeśli już lubimy zaaplikować sobie taki energetyczny zastrzyk, to róbmy to w okolicach większego posiłku. Bo jeśli zjemy obiad, za pół godziny kawałek ciasta, a godzinę później pijemy kawę z mlekiem czy słodką herbatę, zapewniamy organizmowi ciągłą podaż węglowodanów. To tak, jakbyśmy „dokarmiali” bakterie próchnicotwórcze, przez co namnażają się w zastraszającym tempie. Szkliwo niszczą też napoje gazowane, z reguły bardzo słodkie. Szkodzą także lepiące się albo ciągnące słodycze, landrynki, żelki itp. ...

LI

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł