Przekleństwo, które stało się błogosławieństwem
Przyznawana od 1987 r. nagroda jego imienia jest prestiżowym wyróżnieniem za wybitną działalność artystyczną, naukową, literacką i społeczną na rzecz Podlasia oraz wschodniego Mazowsza. I słusznie, bo niewiele osób pochodzących z tego regionu zapisało się tak pięknie na kartach historii. O malarzu, który miał nigdy nie malować, przypomina wystawa „Ludomir Benedyktowicz. 100-lecie śmierci” prezentowana w Muzeum Regionalnym im. Mieczysława Asłanowicza w Siedlcach.
Życiorys jak hollywoodzki film
Podczas jej otwarcia 24 kwietnia krótkim filmem, który można obejrzeć również podczas zwiedzania, przypomniano sylwetkę L. Benedyktowicza. Urodził się 5 sierpnia 1844 r. w Świniarach koło Mokobód. Wczesne dzieciństwo spędził w dworku – leśniczówce, potem mieszkał w Warszawie, uczęszczał do Gimnazjum Realnego. Od wczesnych lat młodości ciągnęło go do rysunku, jednak ojciec chciał, by kształcił się na leśnika. Młody Ludomir rozpoczął naukę w tym kierunku, ale jego los odmieniło powstanie styczniowe – został ciężko ranny, a postrzał w lewe ramię oraz obcięta przez Kozaka prawa dłoń na zawsze zmieniły jego los. Przez pewien czas ukrywał się w Galicji, jednak przedwczesny powrót w rodzinne strony zakończył się aresztowaniem i uwięzieniem w Cytadeli Warszawskiej. Po odzyskaniu wolności rozwijał swoje zdolności artystyczne dzięki specjalnej metalowej bransolecie zakładanej na przedramię, do której przymocowywał pędzel, pióro, węgiel lub ołówek. Kształcił się w warszawskiej Szkole Rysunku pod kierunkiem prof. ...
Monika Grudzińska