Dlaczego potrzebujemy Ducha Świętego?
Lubimy mieć wszystko pod kontrolą. To daje nam poczucie bezpieczeństwa. Dobrze się czujemy, gdy sumiennie wykonujemy obowiązki. Nawet życie duchowe potrafimy zaprogramować: modlitwa - wykonana, Msza - zaliczona, rekolekcje - odbyte. Wszystko jest na swoim miejscu. Tylko że Bóg nie jest projektem do zarządzania.
Królestwo Boże nie rozwija się według naszych obliczeń. Duch Święty nie poddaje się naszej kontroli. Jest jak wiatr, który wieje tam, gdzie chce, a nie tam, gdzie wyznaczymy Mu przestrzeń. I tu zaczyna się problem, bo można przeżyć życie perfekcyjnie poukładane, a jednak pozbawione duchowej głębi. Można być religijnie poprawnym, a wewnętrznie pustym. Praktyki religijne same z siebie nie dają życia. Życie rodzi się z Ducha Świętego. A On nie chce być dodatkiem do naszego planu dnia. Chce być Panem i Ożywicielem naszych serc, relacji i wszystkiego, co nas otacza. Dojrzałość duchowa polega na tym, że przestajemy zarządzać Bogiem i pozwalamy Mu działać w sobie. Dlatego codziennie potrzebujemy wołać: „Przyjdź, Duchu Święty”. Bo bez Niego umarliśmy za życia.
Kim jest Duch Święty?
Pytanie wydaje się oczywiste. Odpowiedzi znamy: Trzecia Osoba Trójcy Świętej, Dar Ojca i Syna, Paraklet. Problem w tym, że bardzo łatwo zatrzymać się na definicjach. A Duch Święty nie jest definicją. Jest tchnieniem Boga. Tym samym tchnieniem, które na początku uczyniło człowieka żywym. Duch Święty jest ogniem, który nie niszczy, tylko oczyszcza. ...
ks. Mateusz Czubak