PIXABAY.COM
Hodowcy drobiu liczą straty
Ptasia grypa ponownie uderzyła. Wybito tysiące ptaków - tym razem kaczek - a hodowcy liczą nie tylko finansowe straty, ale także koszty związane z restrykcyjną bioasekuracją.
Wysoce zjadliwy wirus HPAI odnotowano we wsi Halasy w powiecie bialskim, Miłkowie w powiecie parczewskim oraz w trzech gospodarstwach w gminie Wohyń w powiecie radzyńskim. Jak w każdym podobnym przypadku, służby weterynaryjne podjęły działania mające na celu likwidację ognisk choroby. Zwierzęta zostały uśmiercone, a gospodarstwa poddane dezynfekcji.
Wysoce zjadliwy wirus HPAI odnotowano we wsi Halasy w powiecie bialskim, Miłkowie w powiecie parczewskim oraz w trzech gospodarstwach w gminie Wohyń w powiecie radzyńskim. Jak w każdym podobnym przypadku, służby weterynaryjne podjęły działania mające na celu likwidację ognisk choroby. Zwierzęta zostały uśmiercone, a gospodarstwa poddane dezynfekcji.
Wokół hodowli dotkniętych chorobą, w promieniu 3 km, weterynaria wyznaczyła obszar zapowietrzony, natomiast w promieniu 7 km – zagrożony. Obowiązują tam ograniczenia dotyczące m.in. transportu i handlu drobiem oraz jajami, a ptaki muszą być trzymane w zamknięciu.
Skutki występowania grypy ptaków mają przede wszystkim wymiar ekonomiczny. Na tę chorobę nie ma ani skutecznego lekarstwa, ani szczepionki. Jedyną metodą ograniczania zakażeń pozostaje ścisłe przestrzeganie zasad bioasekuracji. Chodzi m.in. ...