Równia pochyła
To nie jest już tylko spór o aborcję, ale fundamentalne pytanie o granice człowieczeństwa. Co będzie dalej? Eutanazja tych, którzy też przestaną „pasować”? Nagranie opublikowane przez Justynę Wydrzyńską, działaczkę lewackiego Aborcyjnego Dream Teamu, miało być zapewne kolejną opowieścią o „pomocy kobietom”. Tym razem jednak wywołało wyjątkowo mocne reakcje nie tylko środowisk pro-life.
„Zadzwoniła do nas osoba w dziesiątym tygodniu ciąży bliźniaczej” – relacjonowała w mediach społecznościowych aktywistka. Kobieta miała być w „chcianej i planowanej” ciąży, jednak – jak usłyszeli internauci – bliźniaki „zaskoczyły parę”. Rodzice nie planowali dwójki dzieci, dlatego „pierwszym pomysłem była aborcja selektywna”.
Wydrzyńska poinformowała, że przekazała kobiecie informacje o klinikach za granicą wykonujących tzw. redukcję ciąży mnogiej. Jak podsumowała, przyszła matka „uzyskała komplet informacji”, dzięki którym jej życie będzie mogło być „spełnione”.
W tych kilku zdaniach zawiera się dramat współczesnej cywilizacji: dziecko zaczyna być postrzegane jako element projektu, który można ograniczyć, jeśli okaże się zbyt wymagający. To nie jest już tylko spór o prawo czy ideologię, ale pytanie o granice człowieczeństwa. O to, czy naprawdę chcemy budować świat, w którym o prawie do życia decydują wygoda, plan i osobiste preferencje dorosłych. A przecież każde z tych dzieci ma swoje serce, własne DNA, własną historię, która mogłaby się wydarzyć. Jedno z nich miało jednak usłyszeć wyrok tylko dlatego, że rodzice uznali, iż „dwójka to za dużo”.
Które wybieracie?
Sprawę nagłośniła Fundacja Życie i Rodzina. ...
Jolanta Krasnowska