Aktualności

Jak ekipa Tuska zarabia miliardy na zubożeniu Polaków

Żyjemy w czasach gospodarczej iluzji, którą z premedytacją kreuje tak zwana Koalicja 13 grudnia.

Premier Donald Tusk i jego ministrowie z uśmiechami na twarzach chwalą się nominalnie rosnącymi wynagrodzeniami obywateli, skrupulatnie przemilczając jeden kluczowy fakt – lwią część tych pieniędzy państwo niemal natychmiast i bezwzględnie zabiera z powrotem. Nie dzieje się to za sprawą głośnych, procedowanych w świetle jupiterów ustaw o podnoszeniu podatków, które wywołałyby natychmiastowy społeczny gniew. Obecny rząd stosuje metodę znacznie bardziej perfidną – tzw. zimną progresję. Jak słusznie alarmują media gospodarcze i niezależni eksperci, ta cicha podwyżka podatków staje się brutalnym faktem, a państwo zarabia na niej gigantyczne miliardy złotych kosztem obywateli.

Zasada tego mechanizmu jest niezwykle prosta: inflacja sprawia, że zarabiamy nominalnie więcej, by sprostać drastycznie rosnącym kosztom życia. Ponieważ jednak progi podatkowe w systemie PIT pozostają sztywno zamrożone, nasze dochody coraz szybciej wpadają w strefę wyższego opodatkowania. Brak systemowej waloryzacji kwoty wolnej od podatku oraz drugiego progu to w czystej postaci ukryta podwyżka danin publicznych. To wyrachowana księgowa taktyka. Donald Tusk zawsze mroził progi podatkowe, gdy tylko sprawował władzę, systematycznie drenując w ten sposób portfele Polaków.

Zupełnie inaczej do tego zagadnienia podchodziło Prawo i Sprawiedliwość. Zawsze uważałem, że system fiskalny musi być sprawiedliwy. Dlatego byłem tym, który po latach stagnacji zgłosił w parlamencie poprawkę o podwyższeniu progu po raz pierwszy. Ten zdecydowany krok przełamał ówczesną niemoc i zapoczątkował kolejne, niezwykle potrzebne podwyżki w ciągu ośmiu lat naszych rządów. Doprowadziliśmy do historycznego podniesienia progu podatkowego do 120 tys. zł oraz kwoty wolnej do 30 tys. zł, tworząc realną tarczę chroniącą dochody klasy średniej i najmniej zarabiających.

Dziś, pod uległymi wobec księgowych tabelek rządami obecnej koalicji, ten dorobek jest niszczony przez zaniechanie. W drugi próg podatkowy – oznaczający konieczność oddawania państwu aż 32% swoich ciężko zarobionych pieniędzy z nadwyżki – wpada lawinowo rosnąca liczba Polaków. Niedługo mogą to być nawet 3 mln osób! Kiedyś drugi próg był zarezerwowany niemal wyłącznie dla prezesów korporacji i najbogatszych biznesmenów. Dziś wpadają w niego ludzie po prostu uczciwie pracujący na utrzymanie swoich rodzin.

W ciągu trzech lat liczba osób w drugim progu podatkowym wzrosła prawie czterokrotnie – z 0,7 mln do 2,4 mln. Już co dziesiąta osoba na etacie od każdej złotówki powyżej 120 tys. zł oddaje państwu 41%. Na ryczałcie 8,5% płaci się kilkanaście procent.

Rządzący z cynicznym wyrachowaniem łatają dziurę budżetową, wyciągając pieniądze od tych, którzy stanowią o sile i przetrwaniu naszego państwa. Szczególnie uderza to w mieszkańców naszej ściany wschodniej, gdzie o stabilny dochód jest znacznie trudniej.

Państwo polskie nie może bogacić się na zubożeniu swoich obywateli. Zapewniam Państwa, że ten stan nie będzie trwał wiecznie. Gdy tylko prawica wygra wybory i powróci do sprawowania władzy, zgłoszę tę poprawkę ponownie. Przywrócimy elementarną sprawiedliwość, wprowadzając waloryzację progów podatkowych, by owoce Państwa ciężkiej pracy zostawały w Państwa portfelach, a nie w przepastnej kasie rządu Donalda Tuska.

Grzegorz Bierecki – Senator RP