Diecezja

Bóg pyta najpierw o serce

W sobotę 6 czerwca w katedrze siedleckiej bp Grzegorz Suchodolski udzielił święceń diakonatu Mikołajowi Nierodzie.

W uroczystości uczestniczyła rodzina alumna, znajomi, cała społeczność Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Siedleckiej oraz kapłani z jego rodzinnej parafii Chrystusa Króla w Międzyrzecu Podlaskim na czele z proboszczem ks. kan. Romanem Banasiewiczem. - Święcenia diakonatu, których za chwilę będziemy świadkami, przypominają, że Kościół Jezusa nie żyje z ludzkich planów, ale z ludzi powołanych przez Chrystusa i posłanych do służby - mówił w homilii bp Grzegorz.

Przypomniał, że święcenia diakonatu to początek nowego sposobu życia, które ma stawać się darem. Odniósł się też do umieszczonych przez M. Nierodę na zaproszeniu słów Jezusa: „Syn człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”. – To zdanie jest najkrótszą definicją diakonatu. Samo słowo „diakon” oznacza przecież sługę. Chrystus nie przyszedł po zaszczyty, nie szukał pierwszych miejsc, nie budował swojej wielkości kosztem innych. Przeciwnie – pochylał się nad chorymi, szukał zagubionych, umył uczniom nogi i oddał życie na krzyżu. Dlatego diakon, wszczepiony w kapłaństwo Chrystusa, jest człowiekiem, który ma coraz bardziej upodabniać się do Chrystusa sługi – nauczał biskup.

 

Wezwanie do modlitwy

Bp G. Suchodolski mówił też, na czym polega prawdziwa służba. – Bóg nie pyta najpierw o wielkość naszych talentów, sukcesów czy osiągnięć. Pyta o serce. Pyta, czy jesteśmy gotowi dawać siebie. Pyta też o miarę daru, jaki pragniemy Mu ofiarować. Nie musi być to wielkie w skali świata, ale winno być największe w skali miłości, do której Bóg uzdalnia tych, których powołuje – zauważył. Powiedział też, że Kościół nie potrzebuje w pierwszej mierze ludzi doskonałych, ale ludzi oddanych, którzy – jak ewangeliczna wdowa – potrafią oddać Bogu to, co mają, i to, kim są. Święcenia diakonatu wyznaczają początek drogi, która przez dar woli i serca ma stać się służbą.

Biskup zwrócił też uwagę na wymowę faktu, że świecenia diakonatu przyjmuje tylko jeden alumn. – W historii zbawienia Bóg nieraz rozpoczynał wielkie dzieła od jednego człowieka: od Abrahama, od Mojżesza, Dawida, proroków, apostołów. Nie ilość decyduje o owocności. Decyduje wierność. Dlatego dzisiejsza uroczystość jest nie tylko świętem Mikołaja. Dla całej wspólnoty Kościoła jest wezwaniem do modlitwy o nowe, żarliwe powołania – podkreślił.

 

Diakon jest sługą słowa

Na koniec biskup zwrócił się wprost do M. Nierody: – Za chwilę, podczas Litanii do Wszystkich Świętych, położysz się krzyżem na posadzce kościoła. To jeden z najpiękniejszych momentów święceń. Będzie on mówił, że wszystko opiera się nie na twojej sile, ale na łasce Boga. Potem otrzymasz Ewangelię. Nie przypadkiem właśnie księga Ewangelii jest znakiem diakońskiej posługi, diakon jest bowiem sługą słowa. Ma najpierw sam żyć Ewangelią, a potem ją głosić – odważnie, wiernie i pokornie. Przyjmij więc jako własne słowa, które św. Paweł kieruje dziś do swojego umiłowanego ucznia Tymoteusza: „Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą cierpliwością w każdym nauczaniu” – mówił. Prosił też, by słowa „Syn człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” stały się programem całego jego diakońskiego, a w przyszłości także kapłańskiego życia.

LI