Bóg sam wybrał to miejsce
W udzielonym niedawno Radiu Warszawa wywiadzie przypomina, że gdy obejmował tutejszą parafię, sprawowana była jedna niedzielna Msza św. w kościele i jedna w kaplicy. Teraz jest ich sześć. Wtedy przychodziła garstka ludzi, a dziś można ich około tysiąca naliczyć. Najpiękniejsze i najbardziej liczne są pierwsze piątki miesiąca - przykład zawierzenia Jezusowemu Sercu. Na początku proboszczowania ks. Rosłona uczestniczyło w nich zaledwie pięć - siedem osób z parafii, a pierwszego maja tego roku (pierwszy piątek) przybyło ponad tysiąc pielgrzymów.
– To wszystko jest Boże działanie – nie ma wątpliwości proboszcz. – I świadectwa ludzi, którzy sobie wieści o Milejczycach przekazują. Są tacy, którzy w pierwszy piątek miesiąca przyjeżdżają trzy godziny wcześniej, są wiele godzin w kościele. A wszyscy z wielką godnością przeżywają Eucharystię.
Ks. Rosłon jest przekonany, że to sam Pan Bóg wybrał sobie w jakiś szczególny sposób ten obraz – Najświętszego Serca Pana Jezusa – Dobrego Pasterza, i to miejsce – Milejczyce. – Pan Bóg jest dla mnie bardzo łaskawy – mówi skromnie. – Ja nic nie zrobiłem. To się samo dzieje.
Wszystkie się one spełniły
O co proszą przybywający nie tylko z całej Polski, ale i spoza jej granic pielgrzymi? Przede wszystkim o zdrowie – o pomoc w różnych, najczęściej nowotworowych chorobach. Przybywa też intencji z prośbą o zdrowie psychiczne. O uleczenie z depresji, z przeróżnych nałogów. Bardzo dużo jest osób modlących się o cud poczęcia. A parafialna księga cudów ma coraz mniej niezapisanych kartek. Są w niej utrwalone niezwykłe doświadczenia – nie tylko niewytłumaczalne uzdrowienia z ciężkich chorób, ale też zmieniające życie głębokie przemiany duchowe. ...
Anna Wolańska