Do specjalisty nawet za trzy lata
Kolejki do lekarzy specjalistów i na badania diagnostyczne od lat są bolączką publicznej służby zdrowia. Jednak w ostatnim czasie sytuacja wyraźnie się pogorszyła. Rosnąca liczba pacjentów, niedobór lekarzy oraz zmiany w sposobie finansowania świadczeń sprawiają, że wolnych terminów jest coraz mniej, a oczekiwanie na wizytę lub badanie trwa coraz dłużej.
Terminy, które szokują
W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Białej Podlaskiej najdłużej czeka się do poradni gastroenterologicznej i reumatologicznej. – Pierwszy wolny termin mamy dopiero w 2029 r. W porównaniu z poprzednimi latami wyraźnie wydłużył się również czas oczekiwania na badania diagnostyczne, zwłaszcza tomografię komputerową, rezonans magnetyczny, gastroskopię i kolonoskopię – informuje Magdalena Us, kierownik działu organizacyjno-prawnego szpitala.
Dane z Informatora o Terminach Leczenia NFZ pokazują, że według stanu na 21 maja pierwszy wolny termin na kolonoskopię w tej placówce przypadał na 24 września 2027 r. w przypadkach pilnych, a dla pacjentów stabilnych dopiero na 24 listopada.
Nie lepiej wygląda sytuacja w Łosicach. Pacjenci zapisujący się 11 maja na kolonoskopię mogli usłyszeć, że badanie zostanie wykonane dopiero 25 października 2027 r. – W przypadkach stabilnych rezonans magnetyczny można wykonać za około dwa miesiące, natomiast tomografię komputerową za około dwa tygodnie – informowała dyrektor SPZOZ w Łosicach Grażyna Podlipniak-Sobczyńska.
Do neurologa zapisanych było wówczas 128 osób, a średni czas oczekiwania wynosił 58 dni. W kolejce do ortopedy znajdowało się 76 pacjentów, natomiast do gastroenterologa 88 osób, a najbliższy termin wizyty przypadał za blisko trzy miesiące.
Również w Garwolinie sytuacja pogarsza się z roku na rok. – Na dzień 25 maja najdłuższe kolejki są do poradni zdrowia psychicznego dla dzieci, gdzie najbliższy termin przypada na 12 sierpnia 2027 r., poradni endokrynologicznej – lipiec 2027 r., reumatologicznej – czerwiec 2027 r. oraz diabetologicznej – kwiecień 2027 r. Dotyczy to pacjentów w przypadkach stabilnych – informuje dyrektor szpitala Krzysztof Żochowski.
W poradni chirurgii naczyniowej oraz pracowni fizjoterapii zapisy prowadzone są już na wiosnę 2027 r. Z kolei do poradni kardiologicznej i zdrowia psychicznego pacjenci dostaną się najwcześniej zimą przyszłego roku.
Nieco lepiej sytuacja w tzw. przypadkach pilnych, gdzie czas oczekiwania jest krótszy, np. do poradni gastroenterologicznej, kardiologicznej czy endokrynologicznej pacjenci mogą zostać przyjęci jeszcze w 2026 r., natomiast do niektórych poradni chirurgicznych najbliższe terminy przypadają na przełom 2026 i 2027 r. W przypadku diagnostyki obrazowej na rezonans magnetyczny, tomografię komputerową czy kolonoskopię można dostać się w ciągu kilku miesięcy.
Większe potrzeby, dłuższe kolejki
Rosnące kolejki są pochodną coraz większego zapotrzebowania na świadczenia zdrowotne. Dotyczy to przede wszystkim osób z chorobami neurologicznymi, ortopedycznymi i nowotworowymi.
W Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Siedlcach w latach 2015-18 wykonywano rocznie około 3-4 tys. badań tomografii komputerowej. Obecnie liczba ta sięga już 6-7 tys.
– Istotnym czynnikiem są obecne standardy leczenia, które w większym stopniu niż kilkanaście lat temu opierają się na precyzyjnej diagnostyce. Medycyna daje dziś większe możliwości wykrywania chorób we wczesnym stadium, a jednocześnie rośnie liczba wskazań do wykonywania badań obrazowych. Znaczenie ma również wzrost świadomości pacjentów, którzy oczekują dokładnej diagnostyki, szybkiego potwierdzenia lub wykluczenia choroby oraz dostępu do nowoczesnych metod obrazowania. Lekarze także częściej kierują na takie badania, aby uniknąć przeoczenia schorzenia – wyjaśnia Angelika Ambroziewicz, dyrektor SPZOZ w Siedlcach.
Najbardziej wydłużyły się terminy dotyczące kosztownych procedur: rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej, gastroskopii oraz kolonoskopii. Szpitale, otrzymując tylko 50% lub 60% stawki, w takie sytuacji tną koszty, ograniczając liczbę dostępnych terminów, aby nie pogłębiać strat.
Liczą każdy zabieg
Dyrektorzy szpitali zwracają uwagę, że sytuację pogorszyły także zmiany w finansowaniu świadczeń. Wprowadzenie przez Narodowy Fundusz Zdrowia tzw. stawek degresywnych oznacza, że badania wykonywane ponad określony limit są rozliczane jedynie w 50-60% ich wartości.
Sprawa stała się przedmiotem interpelacji poselskiej skierowanej do Ministerstwa Zdrowia. Tomasz Maciejewski, podsekretarz stanu w MZ, tłumaczył, że nowe rozwiązania mają sprzyjać „racjonalizacji udzielania świadczeń” i efektywniejszemu planowaniu badań.
Zdaniem przedstawicieli szpitali skutki są jednak odwrotne. – Wprowadzenie stawek degresywnych oznacza w praktyce powrót do limitowania diagnostyki, która dotychczas była świadczeniem nielimitowanym. To bezpośrednio przekłada się na wydłużenie kolejek i pogorszenie dostępności badań – ocenia dyrektor siedleckiego SPZOZ.
Jak podkreśla, koszty wykonania badań nie maleją po przekroczeniu limitu, natomiast ich finansowanie już tak. – Podmioty lecznicze są zmuszone do wydłużania terminów albo wykonywania części świadczeń poniżej kosztów. Trudno mówić o racjonalizacji, jeśli oszczędności osiąga się kosztem szybkiej diagnostyki i wcześniejszego wykrywania chorób – dodaje. Zdaniem A. Ambroziewicz odpowiedzialność za „efektywne planowanie” nie może być przerzucana wyłącznie na szpitale bez zapewnienia odpowiedniego finansowania.
Uciekają do dużych ośrodków
Problem nie dotyczy wyłącznie pieniędzy. Coraz większym wyzwaniem staje się także dostęp do lekarzy specjalistów. Wielu z nich wybiera pracę w dużych miastach lub sektorze prywatnym. W mniejszych miejscowościach, takich jak Łosice czy Włodawa, poradnie często opierają się na lekarzach dojeżdżających raz lub dwa razy w tygodniu. Każda nieobecność oznacza automatyczne wydłużenie kolejki
Gdzie szybciej, tam jadą
Szpitale próbują zwrócić uwagę na problem. Jedną z takich inicjatyw był kwietniowy Czarny Tydzień Szpitali Powiatowych, w którym uczestniczył również SPZOZ w Siedlcach. Akcja nie powodowała utrudnień dla pacjentów, ale miała pokazać skutki niedofinansowania ochrony zdrowia i uświadomić, że konsekwencją obecnej polityki finansowej NFZ nie będą strajki, lecz drastyczne wydłużenie kolejek do specjalistów.
Część pacjentów rezygnuje z oczekiwania w lokalnych placówkach i szuka pomocy w innych miastach. Najczęściej wybierają większe ośrodki – mieszkańcy Garwolina kierują się do Warszawy, Otwocka lub Mińska Mazowieckiego.
W stolicy, dzięki dużej liczbie placówek medycznych, łatwiej o szybszy termin na rezonans magnetyczny czy gastroskopię. Najkrótsze kolejki na RM wynoszą tam od kilku do kilkunastu dni, a średni czas oczekiwania w województwie mazowieckim to około 52 dni.
Mieszkańcy Włodawy, Łosic i Białej Podlaskiej wybierają Lublin, głównie w szpitale kliniczne, lub „przenoszą się” z jednej miejscowości do drugiej, np. z Łosic do WSS w Białej Podlaskiej, mimo że tam kolejka do gastrologa potrafi przekraczać tysiąc dni
Alternatywą stają się mniejsze szpitale w regionie, m.in. w Radzyniu Podlaskim, Parczewie czy Łukowie, gdzie obłożenie bywa mniejsze. W Parczewie terminy wahają się od kilku tygodni do kilku miesięcy, a w Radzyniu Podlaskim wynoszą średnio cztery-pięć miesięcy.
Osoby, które mogą sobie na to pozwolić, wybierają prywatne gabinety, aby skrócić czas oczekiwania. Wiele osób regularnie sprawdza też Informator o Terminach Leczenia NFZ oraz portal LekarzeBezKolejki.pl, licząc, że ktoś zrezygnuje z badania z dnia na dzień.
JS