Komentarze
Mądrość etapu

Mądrość etapu

W ramach pilnowania dobrostanu milusińskich rzecznik praw dziecka Monika Horna-Cieślak zakazała właścicielce pszczyńskiej lodziarni (urzędowym pismem, bo kto osobie rzeczniczej zabroni?) 25-letniej tamtejszej tradycji rozdawania darmowych lodów uczniom, którzy na koniec roku szkolnego zostali nagrodzeni świadectwem z paskiem, czyli docenieni za wysokie osiągnięcia w nauce.

Rzeczniczka - niczym Ferdynand Kiepski - uznała, że tak to być nie będzie. Lody za świadectwowy pasek to wykluczanie nieopaskowanych. A wykluczania i bez lodów ci u nas dostatek. Podobnie jak „niepotrzebnej presji”, którą takie postępki mogą na nieopaskowanych razem z lodami nakładać. Dość dyktatury lodów! Nie będzie lodziarz dzielił nas! Ufff!

Do sprawy – jak przystało na odpowiedzialną ministrę (osobę ministerską? Ministerialną?) edukacji – odniosła się Barbara Nowacka. „Litości” – zajęczała w sieci w stronę Hornej-Cieślak. „Pracowitość, ambicje i talent uczniów i uczennic warto zauważyć i nagradzać. To motywuje też inne dzieci do nauki i pracy”. Halo, Ziemia do Nowackiej! Czy to nie jest nakładanie na uczniów niepotrzebnej presji? Taka ideologiczna wywrotka pani ministry? Toż dopiero co w ramach urawniłowki zakazywała rozliczania uczniów z prac domowych. „W klasach od czwartej do ósmej prace domowe nie będą ani oceniane, ani nie będą obowiązkowe. Co oznacza, że nauczyciel może zadać, ale nie ma prawa tego ocenić, nie ma prawa wstawić oceny za brak pracy również”. Jak by nie patrzeć, nakaz rzeczniczki wpisuje się logikę Nowackiej. Taki szkolny inkluzyw. Ubogacanie. Nie uczyć się, nie odrabiać prac, nie zadawać. Bo ktoś się może poczuć wykluczony. Bo komuś przykro będzie. Bo przecież dzieci rozwijają się w różnym tempie. Bo „osiągają różne wyniki w nauce, z wielu przyczyn, które nie zawsze zależą od nich samych. Więc „czy się stoi, czy się leży…” – tak zwane dobre intencje rzeczniczki. Tyle że nie od wczoraj wiadomo, jaka posiadłość nimi wybrukowana jest.

Była już kiedyś – przed erą Hornej-Cieślak – propozycja, żeby świadectwo z paskiem dawać każdemu dziecku. Paski byłyby wtedy różnego koloru – każdy kolor oznaczałby inną zasługę. To durnowate równanie w dół odbije nam się całkiem niedługo bardzo paskudną czkawką. Tak wychowane, nauczone równości dzieci będą przecież chciały wszystkiego po równo. I mogę dać nie tylko mały palec, które z nich będą roszczeniowe. Jeszcze chwila, a posiadanie czerwonego paska na świadectwie trzeba będzie ukrywać ze strachu przed wykluczeniem, przed dyskryminacją. Liberalno-lewicowe „elity”, wszelkiej maści eksperci na kolejny się etap wdrapali i ryją, jak tylko mogą. Miłośnikom i głosicielom empatii jej zasoby wystarczają tylko dla tzw. mniejszości. Głównie tych seksualnych. Stąd też Horna-Cieślak pisze nie o uczniach, tylko osobach uczniowskich (już dwa lata temu Kancelaria Premiera takim osobom na zakończenie roku szkolnego gratulowała).

Po co, na co i komu ta Wieża Babel jest? Po co to pomieszanie z poplątaniem? Nasze aktualne rządzące elity nie są w stanie powiedzieć, ile jest 6×9 albo kiedy wybuchło powstanie warszawskie, ale doskonale wiedzą, jak realizować mądrość (ich) etapu.

Pozwolimy im?

Anna Wolańska