Historia

Wymowny krzyż

31 maja w parafii Trójcy Świętej w Sosnowicy odbył się odpust trynitarny. Przed Sumą odpustową parafianie i przybyli goście zebrali się na placu kościelnym, by uczestniczyć w poświęceniu nowego krzyża wzniesionego ku pamięci poległych w Warszawie w 1861 r.

165 lat temu w stolicy doszło do manifestacji patriotycznych, które przeradzały się w religijne procesje. Wojska imperium rosyjskiego krwawo tłumiły demonstracje. Doszło do masakry - dokładna liczba ofiar nie jest znana, ale szacuje się ją na około 300 osób. Po tych wydarzeniach Kościół katolicki ogłosił żałobę narodową. W tym czasie właścicielem leżącego nieopodal Sosnowicy Lejna był Józef Seweryn Liniewski.

Prostym językiem opisał to, co działo się w 1861 r.: „W ciągu upływającego roku i z początkiem następnego, ku pamięci zabitych w Warszawie, stawiano prawie wszędzie krzyże dębowe na okrągło i z korą. Takiż krzyż parafianie sosnowiccy, przeważnie dwory, wystawiliśmy w Sosnowicy. Ja posłałem do Grabowskiego, właściciela Łęcznej, prosząc aby sprzedał dęba na krzyż. Ten był na tyle względny, że ofiarował dęba bezpłatnie; przywiozłem i do Sosnowicy odstawiłem, posłałem parobka – krzyż zrobił i proboszcz miejscowy ks. Franciszek Niemiera takowy poświęcił i postawiliśmy go na cmentarzu kościelnym po lewej ręce wchodząc bramą do kościoła”.

 

Na dawnym cmentarzu kościelnym

Wzniesiony wówczas krzyż był drewniany i nie zachował się do naszych czasów. Dlatego po 165 latach od tamtych wydarzeń sosnowiccy parafianie również wznieśli krzyż w tym samym miejscu, tj. na dawnym „cmentarzu kościelnym po lewej ręce wchodząc bramą do kościoła”, chcąc uczcić pamięć poległych w manifestacjach patriotyczno-religijnych w Warszawie w 1861 r., ale również po to, by pójść śladami swych przodków.

Stawianie w tamtym czasie krzyży wpisywało się w żałobę narodową, która była preludium powstania styczniowego – największego polskiego zrywu narodowego. Ci, którzy w 1861 r. wznosili krzyż w Sosnowicy, wzięli później czynny udział w powstaniu styczniowym, często płacąc za to najwyższą cenę. Powstanie zakończyło się militarną klęską, a władze carskie zaraz po stłumieniu zrywu chciały zniszczyć polskie i katolickie symbole oraz wszystko to, co mogło przypominać zryw patriotyczny i wzbudzać w Polakach poczucie tożsamości narodowej i religijnej.

 

Symboliczny wieniec cierniowy

Liniewski tak napisał w swoich wspomnieniach: „Zaczęto (…) niszczyć różne pamiątki po tylko co przeminionym powstaniu, jako to zdejmować z krzyżów rozmaite emblemata, a nawet gdzie stały krzyże na drogach takowe wykopano i zakopano na cmentarzach. W Sosnowicy na krzyżu był cierniowy wieniec, ten chłop z Górek zdjął i przechowuje się dotąd w skarbcu kościelnym”.

Skarbcem kościelnym nazywano jedną z kościelnych zakrystii, a wieniec cierniowy, o którym pisał Liniewski, również nie przetrwał do naszych czasów. Jednak na nowym, poświęconym 31 maja krzyżu parafianie sosnowiccy także umieścili symboliczny wieniec cierniowy. Dzisiaj Polska jest wolna i niepodległa i – jak sami mówią – nikt nie zabroni im stawiać krzyży i umieszczać na nich ważnych symboli świętej wiary katolickiej. Zawieszona na krzyżu korona cierniowa symbolizująca mękę Chrystusa ma również przypominać o cierpieniu polskiego narodu w mrocznych czasach zaborów.

Jeszcze kilka tygodni temu na placu kościelnym stał stary krzyż misyjny. Jego górna część była zupełnie spróchniała, dlatego należało go zdemontować. Ale drewno w dolnej części nadawało się do dalszej obróbki. Z tego drewna powstały małe krzyże, które zostały rozdane wszystkim obecnym parafianom i gościom. Krzyże zaniesiono do domu jako znak Bożej Opatrzności, opieki i błogosławieństwa.

Przebudzenie ducha narodowego w sercach Polaków nastąpiło kilka miesięcy przed wydarzeniami z wiosny 1861 r. Jesienią 1860 r., w 30 rocznicę powstania listopadowego, po raz pierwszy zaśpiewano pieśń „Boże, coś Polskę” w nieco zmienionej formie. Zamiast: „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie” – śpiewano: „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie”.

Nawiązując do czasów zaborów, Msza św. w Sosnowicy została rozpoczęta pieśnią w zmienionej formie. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosi ks. dr hab. Robert Kublikowski, prof. KUL, a zakończyła ją procesja eucharystyczna wokół kościoła.

 

Czas spotkania

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości przeszli na plac przed plebanią, na którym stanęły namioty kół gospodyń wiejskich z poczęstunkiem, dmuchane zjeżdżalnie dla najmłodszych i atrakcje przygotowane przez druhów z sosnowickiej OSP. Panowała niezwykle miła i rodzinna atmosfera. O 15.00 wszyscy obecni odmówili Koronkę do Miłosierdzia Bożego. O 17.00 tradycyjnym polonezem rozpoczęło potańcówkę.

To spotkanie zostanie w pamięci na długo. Uczestnicy zgodnie stwierdzili, że to początek nowej tradycji zainicjowanej przez ks. Łukasza Gomółkę, który potrafi skutecznie zintegrować parafian i zachęcić do wspólnych działań.

Jarosław Armaciński