Gruźlica wciąż obecna
Jeżeli mechanizmy odpornościowe działają prawidłowo, potrafimy zwalczyć zakażenie prątkami gruźlicy - mówi dr n. med Anna Góra-Florek, specjalista chorób płuc i chorób wewnętrznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie.
Raporty Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc pokazują, że w Polsce w 2024 r. zarejestrowano 4236 zachorowań, co oznacza spadek o 200 w stosunku do poprzedniego roku. Najwięcej przypadków zanotowano w województwach: śląskim, dolnośląskim, mazowieckim i lubelskim. Choć liczba od lat stopniowo maleje, choroba wciąż pozostaje istotnym problemem zdrowotnym. Szczególną uwagę zwraca się na przypadki gruźlicy lekoopornej, które są trudniejsze w leczeniu i stanowią wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia.
Może rozwijać się powoli
Gruźlica najczęściej dotyczy płuc, jednak może obejmować również inne narządy: węzły chłonne, kości, układ moczowo-płciowy czy ośrodkowy układ nerwowy. Do zakażenia dochodzi drogą powietrzno-kropelkową – gdy osoba chora wydala prątki do otoczenia, kaszląc, kichając czy rozmawiając. Jest chorobą wyleczalną. Wczesne jej wykrycie ma kluczowe znaczenie zarówno dla skuteczności leczenia, jak i ograniczenia jej rozprzestrzeniania się. – W początkowym okresie gruźlica może rozwijać się powoli i dawać niespecyficzne dolegliwości. Do najczęstszych objawów należą: przewlekły kaszel utrzymujący się ponad dwa-trzy tygodnie, odkrztuszanie plwociny, krwioplucie, ból w klatce piersiowej, duszność. Dodatkowo obserwujemy stany podgorączkowe lub gorączkę, nocne poty, osłabienie i przewlekłe zmęczenie, utratę apetytu i niezamierzoną utratę masy ciała. ...
Joanna Szubstarska