Formacja

Mamy zaproszenie do nieba!

„Rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,15-16).

Wniebowstąpienie Chrystusa nie oznacza końca Jego obecności na ziemi. Owszem, fizycznie nie ma Go z nami; nie możemy na Niego patrzeć, słuchać Go i za Nim chodzić, tak jak apostołowie, co nie znaczy, że nie ma Go wśród nas. On, odchodząc do Ojca, obiecał, że będzie z nami do końca świata. Tak rzadko uświadamiamy sobie, że Ten, który raz wstąpił do nieba, zstępuje z niego każdego dnia. Chrystus przychodzi do nas na każdej Mszy św. i łączy się z nami przez sakramentalną obecność.

Jego obietnica: „Ja jestem z wami…”, powinna być dla nas źródłem pociechy, radości i siły. Nie jesteśmy sami. On, odchodząc do Ojca, wcale nas nie zostawił ani nie porzucił. Zostawił nam siebie w Najświętszym Sakramencie i w swoim słowie. Głębię Jego obietnicy doceni jednak tylko ten, kto chce przyjmować i adorować Chrystusa, pragnie się z Nim spotykać, chce żyć w Jego obecności. W tej tajemnicy bardzo mocno pobrzmiewają słowa, które setki lat wcześniej zapisał prorok Izajasz: „Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą” (Iz 54,10).

 

Trudna szkoła Ewangelii

Podczas ostatniego ziemskiego spotkania z uczniami Jezus polecił im: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15). W dokładniejszym tłumaczeniu znaczyło to: „idźcie i czyńcie uczniów”. Rozważając tę tajemnicę, zapytajmy siebie, jak głosimy Dobrą Nowinę tam, gdzie żyjemy. Nie chodzi o to, byśmy szli od domu do domu i nauczali. I nie o to, byśmy pisali piękne teksty na kanwie Ewangelii, głosili wzniosłe kazania i konferencje. W pierwszej kolejności mamy przyjąć Ewangelię do swego życia i żyć nią na co dzień. Mamy być tak ewangeliczni, by inni, widząc nasze postępowanie i decyzje, pytali o powód i przyczynę takiego życia. Wbrew pozorom, nie jest to łatwe. Przełożenie Ewangelii na codzienność bywa strasznie trudne, skomplikowane a po ludzku nawet nielogiczne, bolesne i niewygodne. Łatwo mówić: „Alleluja i do przodu”. Trudniej zdobyć się na odwagę, by każdego dnia zapierać się siebie, przyjmować własne krzyże, kochać tych, których po ludzku nie znosimy, i przebaczać wszystko, co nam uczyniono.

 

Wznieś oczy ku górze!

Tak często brakuje nam mądrości, rozsądku, wiary i miłości w tym, jak żyjemy i co robimy. Przytłoczeni obowiązkami, problemami, chorobami i nałogami, wbijamy wzrok w ziemię i przestajemy myśleć o niebie. A może jednak warto czasem podnieść oczy ku obłokom i pomyśleć, że życie na ziemi jest pielgrzymką ku wieczności, że w niebie czeka na nas mieszkanie przygotowane przez samego Jezusa? Niebo nie jest wymysłem ludzi. Choć pozostaje dla nas tajemnicą, bo nie wiemy, jak tam jest, to na pewno istnieje. Spoglądajmy na nie szczególnie wtedy, gdy jest nam ciężko, gdy wszystko przygniata nas do ziemi, gdy nie mamy już siły do życia, do kochania i bycia z innymi. Patrzmy w górę i uparcie powtarzajmy za św. Pawłem: „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1Kor 2,9). Jezus nie obiecuje byle czego. On nieustannie zaprasza nas do bycia ze sobą – teraz i w wieczności.

Pomyśl

* Jak w swoim życiu realizujesz wskazania Ewangelii?

* Czy zależy ci na tym, by ludzie z twojego otoczenia wierzyli w Chrystusa? Co robisz w tym kierunku?

* Co przybliża, a co odciąga cię od Jezusa?

* Jak często myślisz o wieczności? Czy marzysz jeszcze o niebie?

AWAW