Twarzą w twarz ze świętym
Dwie niewielkie sale, a w nich 12 obrazów. Pierwsze wrażenie Pana Profesora po obejrzeniu wystawy „Święci patroni codzienności. Wielcy święci na dzisiejsze czasy” w Muzeum Diecezjalnym?
Brałem udział w jej przygotowaniu - jestem jej współkuratorem, ale nie mogłem być na otwarciu. Za to dzisiaj nie tylko miałem okazję podziwiać wystawę, ale też opowiedzieć o niej, ponieważ pod drzwiami muzeum spotkałem cztery czekające na jego otwarcie panie, które przyjechały specjalnie z Warszawy.
Wystawa robi fantastyczne wrażenie. Wchodzimy do prawdziwej świątyni sztuki – sztuki mistycznej. Wystarczy popatrzeć na św. Bonawenturę, który czyta księgę, na św. Hieronima, a potem stanąć przed innymi dziełami, które prowadzą nas do obrazów El Greca, żeby uświadomić sobie, że mamy do czynienia z wydarzeniem niecodziennym i bardzo ważnym.
Poza tym – gdy mowa o wrażeniu – oglądając tę wystawę, uświadamiam sobie, jak wielką rolę grają przy organizacji wydarzenia tej rangi detale: doskonale dobrany kolor tła, tj. ścian i podłóg, przemyślany układ obrazów, oświetlenie.
„Święci nie przemijają… Święci żyją świętymi” – to słowa otwierające przywołaną na ekspozycji wypowiedź św. Jana Pawła II, która dobrze koresponduje z jej tytułem…
Wystawa jest pomyślana tak, by poprzez dzieła sztuki pokazać, jak ważni są dla nas święci. Skłania też do zastanowienia się nad imionami, jakie nosimy – ich treścią związaną ze świętymi patronami. Poza tym, że gromadzi obrazy tak wybitnych artystów jak Luca Giordano, Luca Signorelli czy El Greco, ma uświadomić zwiedzającym, że orędowników mamy wielu. ...
LI