Komentarze
Co tu komunikować?

Co tu komunikować?

„Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego”.

Słowa przypisywane twórcy imperialnej Rosji Piotrowi I Aleksiejewiczowi Wielkiemu jak ulał pasują do najmłodszego dziecka rządu. Mowa o ministrze ds. Unii Europejskiej Adamie Szłapce, którego w czerwcowy, przedłużony z racji Bożego Ciała weekend premier Donald Tusk mianował rzecznikiem prasowym rządu. Intensywną pracę na nowo powierzonym stanowisku pan rzecznik rozpocznie po zakończeniu polskiej prezydencji w Radzie UE, czyli z początkiem lipca. Po pierwszym premierowym występie Szłapki widać, że jest to osoba odpowiednio dobrana do poziomu intelektualnego całego rządu.

Geniuszem i wirtuozem języka ojczystego mimo – co wyznał w jednym z wywiadów – oceny bardzo dobrej z języka polskiego na maturze raczej nie będzie. Ale tak naprawdę żadnych wirtuozów i geniuszy na tym stanowisku nam nie trzeba, gdyż w najbliższym czasie chyba nie będzie czego rodakom komunikować. Chleba coraz bardziej zaczyna brakować, zaś igrzysk, nawet najlichszych, ta koalicja nie jest w stanie zorganizować. Poza tym o wszystkich sukcesach swojego rządu, których były podobno krocie, premier dawno już zdążył opowiedzieć.

Choć obecna koalicja jeszcze na dobre się nie rozkręciła – tak przynajmniej opowiadają jej niektórzy przedstawiciele – to po klęsce 1 czerwca wygląda, jakby na dobre zaczęła się żegnać z władzą. Wprawdzie w ostatnich dniach pozornie nic się nie zmieniło i zawarty niespełna dwa lata temu układ potwierdzono w sejmowym głosowaniu, to w praktyce politycy zaczynają obrzucać się wzajemnymi oskarżeniami, szukając winnych wyborczej porażki. A to świadczy nie o sile, a raczej niemocy obecnego układu, słabości rządu i samego premiera.

Brudy pierze się w świetle kamer oraz w mediach społecznościowych. Wicemarszałek senatu Magdalena Biejat za pośrednictwem internetowego serwisu społecznościowego krytykuje Władysława Kosiniaka-Kamysza za przeciwstawianie się zmianom w tzw. prawie rozwodowym. Platforma Obywatelska, tropiąca dziś głównie w mediach społecznościowych wyborcze nieprawidłowości, zaczyna walczyć z rzeczywistością i niebezpiecznie zbliżać się do kwestionowania decyzji większości Polaków. Wreszcie rozpad Trzeciej Drogi i sposób, w jaki się on dokonał, jest kolejnym dowodem na pogłębiający się marazm. O decyzji PSL-u likwidującej projekt obliczony – jak teraz oświadczono – na „serię czterech wyborów”, Hołownia dowiedział się z mediów i w mediach na nią zareagował. Wprawdzie jeszcze nie tak dawno Kosiniak-Kamysz i marszałek sejmu wspólnie w programach telewizyjnych deklarowali się jako sojusznicy, którzy nawzajem „sobie nie przerywają”, jednak z początkiem czerwca wszystko się zmieniło. Miała być udana hybryda, a ostatecznie wyszła chimera: dziwny i trudny do zrozumienia stwór polityczny, którego nikt już nie chce i nie potrzebuje, włącznie z jego twórcami.

Patrząc choćby na wymienione poczynania uśmiechniętych z ostatnich dni, nasuwa się pytanie: co i komu rzecznik rządu ma komunikować? Niewykluczone, że powołano go tylko po to, by wyglądał na bardziej lichego i durnowatego od swojego pryncypała Donalda Tuska i całej trzęsącej się w posadach uśmiechniętej koalicji.

Leszek Sawicki