
Codzienność mówi szeptem
Kurator wystawy Sylwia Wasiuk z MOK-u, otwierając wydarzenie, podkreśliła poetycki charakter malarstwa I. Szymańskiej. - Przed nami niezwykła okazja, aby zanurzyć się w świat pełen poetyckich obrazów, które zatrzymują ulotną chwilę, odczytują emocje i ukazują piękno w tym, co pozornie zwyczajne. Jej malarstwo to poetycka opowieść o miejscach i chwilach zapisanych w pamięci.
Pełna delikatności, nostalgii i światła. Jednym z tematów, które podjęła, jest sentyment do naszego miasta. Prace balansują pomiędzy realizmem a manieryczną impresją. Odrealnione, jakby widziane przez pryzmat wspomnień i osobistych przeżyć – powiedziała.
Dostrzec piękno w tym, co zwyczajne
Prace prezentowane na wystawie rzeczywiście balansują na granicy realizmu – jakby wyjęte z pamięci, przefiltrowane przez emocje, subtelne światło i kolory. – Tytuł wystawy „Pomiędzy codziennością” nawiązuje do dwóch rzeczy. Po pierwsze – to czas, jaki udaje mi się znaleźć na malowanie między pracą zawodową, rodzicielstwem a obowiązkami domowymi. Po drugie – to temat moich prac, czyli momenty, piękne chwile, które próbuję znaleźć pomiędzy szarą codziennością – wyjaśniła artystka, dodając, iż to właśnie ta perspektywa – zatrzymanie się na chwilę i dostrzeżenie piękna w tym, co zwyczajne – jest sednem jej twórczości. Obrazy ukazują sceny z życia codziennego: widoki z okna, chwile uchwycone podczas spacerów czy podróży.
Wśród inspiracji Szymańska wymieniła zarówno wielkich mistrzów, np. Vincenta van Gogha, jak i polskich artystów, m.in. Olgę Boznańską.
Miasto moje, a w nim…
Na wystawie nie zabrakło też obrazów inspirowanych rodzinnym miastem – Siedlcami. Wśród nich znalazły się m.in. malarskie interpretacje ratusza „Jacka”, miejskiego parku, jednej z ulic oraz katedry – pokazanej nie jako pocztówkowy widok, lecz w sposób nieco odrealniony, pełen światła i koloru. – Chciałam, by katedra była inna. Taka, jak ją czuję – bardziej emocjonalna niż dokumentalna – tłumaczyła malarka.
Geometria jako klucz do świata
Jednym z elementów wyróżniających styl I. Szymańskiej jest obecność geometrii. Inspirację do tej formy artystka czerpie jeszcze z czasów szkolnych. Pasję tę zaszczepiła w niej nauczycielka matematyki z siedleckiej podstawówki – pani Matysiak. – Geometria to ważny element w matematyce, ale i sztuce. Zresztą jest wszędzie. To nie tylko prostokąty czy kwadraty, bo opiera się na niej również cała roślinność. Chcę pokazać, że można połączyć geometrię i naturę – przyznała.
Technika z duszą
Prace I. Szymańskiej powstają głównie techniką laserunku – polegającą na nakładaniu cienkich warstw farby. Dzięki temu kolory mają głębię i światło wydobywa się z wnętrza obrazu. – Lubię, kiedy obraz ze mną rozmawia. Wiem wtedy, że będzie dobry. Bo obraz też ma coś do powiedzenia. A artysta jest po to, żeby to coś wyciągnąć – wyznała podczas wernisażu.
Warto się zatrzymać
Inspiracje artystka czerpie z codzienności. Jednym z przykładów jest obraz „Moja dzielnica”, który powstał podczas pandemii. – Wyszłam na spacer z psami. Był słoneczny dzień. Spojrzałam na bloki, które mijam codziennie od 20 lat, i nagle zobaczyłam to coś. Cień, światło. Piękno jest obok nas. Czasami wystarczy tylko się odwrócić, spojrzeć w górę, otworzyć oczy – zaznaczyła.
To właśnie w takich chwilach – w tramwaju, na spacerze, w zwykłych sytuacjach – Szymańska odnajduje tematy do swoich obrazów. Każda praca wiąże się z osobistą historią, choć – jak podkreśla – widz ma prawo do własnej interpretacji.
Wystawa „Pomiędzy codziennością” to coś więcej niż prezentacja obrazów. To opowieść o życiu i o tym, co w nas zostaje, kiedy codzienność zaczyna mówić szeptem. To ekspozycja, która przypomina, że warto się zatrzymać, podnieść głowę i dostrzec światło w cieniu – nawet na najzwyklejszym bloku.
Ekspozycja jest czynna do 18 czerwca, od poniedziałku do piątku, od 8.00 do 16.00, oraz zgodnie z kalendarzem imprez.
I. Szymańska urodziła się w Siedlcach, ale od ponad 20 lat mieszka w Warszawie. Choć jest absolwentką Wyższej Szkoły Ubezpieczeń i Bankowości, jej serce od zawsze należało do sztuki. Swoją przygodę z malarstwem rozpoczęła w Bemowskim Centrum Kultury Art-Bem pod okiem Krzysztofa Klempki, a później Tomasza Sosnowskiego. Od pięciu lat rozwija swoje umiejętności w pracowni „Światło i Kolor” prof. Apoloniusza Węgłowskiego w ramach programu „Akademia Otwarta” przy ASP w Warszawie. Jest członkiem Ogólnopolskiego Związku Artystów Plastyków – Oddział Mazowiecki, Warszawskiego Stowarzyszenia Plastyków oraz Grupy Twórczej „Jak w korcu maku”. Jej prace były prezentowane na licznych wystawach w Polsce, m.in. w Elektrowni Powiśle w Warszawie, w Elblągu i Wilanowie, a także za granicą.
DY