Komentarze
Jak dobrze nam…

Jak dobrze nam…

Starsi czytelnicy zapewne pamiętają jeszcze dosyć koszmarną, ale popularną w latach 60 zabawę dzieci w „wywołuję, wywołuję III wojnę światową”. I choć - z grubsza rzecz ujmując - chodziło w niej o zabranie terytorium jakiemukolwiek państwu, to dobrze było zagrabić je Niemcom.

To oczywiście pokłosie nie tylko świeżych wtedy jeszcze wspomnień o II wojnie światowej, ale też zawiłych relacji z tym krajem na przestrzeni wieków. Końcówka lat 60 to robiące zawrotną karierę telewizyjne seriale „Czterej pancerni i pies” czy „Stawka większa niż życie”, które w dużym stopniu ukształtowały nasze - dalekie od rzeczywistości - postrzeganie Niemców jako tych, których z pomocą radzieckich przyjaciół bez większego wysiłku można „robić w konia”.

Dużo ważniejszym, bo przynależnym rzeczywistości wydarzeniem z tego – czyli połowy lat 60 – czasu, choć zdecydowanie słabiej docierającym do Polaków, był List biskupów polskich do biskupów niemieckich. Zawierające frazę „udzielamy wybaczenia i prosimy o nie” pismo nie zrealizowało jednak pokładanych przez jego autorów nadziei. ...

Anna Wolańska

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł