
Liturgia, fair play i gole
Wydarzenie, które w tym roku przyciągnęło ponad 750 uczestników wraz z opiekunami, odbywało się pod hasłem „Zapal się do służby”. Organizatorzy - diecezjalne duszpasterstwo służby liturgicznej - zadbali o moc atrakcji i integracyjnych aktywności. Jak co roku wydarzenie rozpoczęto wspólną modlitwą. Obecny na Koczowisku bp Kazimierz Gurda zauważył, jak ważne są takie inicjatywy dla młodzieży zaangażowanej w liturgiczną posługę.
– To potrzebne wydarzenie, o czym świadczy liczba dotychczasowych edycji. Każdego roku przyjeżdża zarówno wielu ministrantów, jak i dziewczęta, które należą do scholi. Cieszą się tym wydarzeniem. Potrzebne jest im, ale i nam, duszpasterzom, byśmy mogli się z nimi spotkać, dać im szansę na zabawę, rozgrywki. Służba przy ołtarzu jest piękna, ale oni potrzebują też innego rodzaju spotkania – mówił bp Kazimierz, dziękując młodym za ich posługę w parafiach. Następnie pobłogosławił uczestników i życzył im powodzenia.
Gospodarzem wydarzenia było – jak co roku – WSD w Nowym Opolu. Rektor seminarium ks. Andrzej Karwowski, podkreślił, że to doskonała okazja, by młodzi ludzie poznali miejsce, które być może dla niektórych w przyszłości stanie się domem. – To możliwość, by ministranci i lektorzy zobaczyli seminarium, gdzie formują się księża. Wielu kleryków pochodzi właśnie ze służby liturgicznej – powiedział.
Turniej z duszą
Nieodłącznym elementem każdego Koczowiska jest Turniej Piłki Nożnej o Puchar Biskupa Siedleckiego. Mimo deszczowego poranka, który pokrzyżował przygotowania boisk – nazwanych z humorem Camp Nou, San Siro i Wembley – wszystko przebiegło zgodnie z planem. I to właśnie piłka nożna wywoływała najwięcej emocji.
– Przyjechaliśmy wygrać, nie ma co ukrywać. Ale to też świetna zabawa, integracja, nowe znajomości – mówił Michał Bareja z parafii św. Jana w Kłoczewie. Jego drużyna mogła liczyć na własny doping: bębny, które tworzyły niemal stadionową atmosferę. – To nam bardzo pomaga – dodał Michał.
Chłopcy z parafii św. Jana Chrzciciela w Górznie też przyjechali z konkretnym celem: zdobyć trofeum. Jak mówili, turniej to nie tylko gra, ale też lekcja współpracy i odpowiedzialności, którą starają się przenieść na życie codzienne i służbę przy ołtarzu.
Rozgrywki toczyły się w dwóch kategoriach wiekowych: junior – roczniki 2010-2015, senior – roczniki 2005-2009. W grupie młodszej pierwsze miejsce zajęła parafia św. Jana Chrzciciela z Kłoczewa, drugie – parafia Niepokalanego Poczęcia NMP z Siedlec, trzecie – parafia św. Jadwigi z Mokobód. Natomiast w kategorii „senior” wygrała parafia Wniebowzięcia NMP z Parysowa przed parafią Chrystusa Króla w Międzyrzecu Podlaskim i parafią Podwyższenia Krzyża z Piszczaca.
W zdrowym ciele zdrowy duch
Jak przypomniał ks. Ł. Kwasowiec, inicjatorem pierwszego Koczowiska był ks. kan. Wojciech Hackiewicz, obecnie proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Starym Opolu. Przez 18 lat wydarzenie rozwinęło się w jedno z większych spotkań liturgicznej służby ołtarza w diecezji.
– To czas radości, zabawy, ale także duchowego wzrostu. Odpoczynek po roku szkolnym, ale też przypomnienie, że służba liturgiczna to coś więcej niż obowiązki – to wspólnota i styl życia. Chcemy, by chłopcy wyszli poza swoje parafie, nawiązali nowe znajomości, uczyli się zasad fair play – podkreślił ks. Kwasowiec. – To też pokazanie, że w zdrowym ciele zdrowy duch – dodał.
Poza sportem dużym zainteresowaniem cieszyły się quady, dmuchane atrakcje, strzelnica paintballowa. Każda z aktywności miała nie tylko zapewnić rozrywkę, ale też integrować grupy z różnych parafii i zachęcać do budowania relacji.
Młodość Kościoła ma energię
Jak mawiał św. Jan Paweł II: „Ze wszystkich rzeczy nieważnych, piłka nożna jest najważniejsza”. Tegoroczne Koczowisko tylko to potwierdziło. Pokazało też, że młodzież w Kościele to nie tylko służba w ciszy przy ołtarzu, ale również żywa, radosna i zaangażowana wspólnota. Sport, modlitwa i wspólne bycie razem tworzą przestrzeń, w której młodzi ludzie mogą wzrastać, odkrywać siebie i swoje powołanie.
Tegoroczna edycja – 18, a więc symbolicznie „pełnoletnia” – po raz kolejny dowiodła, że takie spotkania są potrzebne i mają przyszłość. Koczowisko to nie tylko rozgrywki, ale świadectwo, że Kościół żyje, gdy młodzi się w niego angażują.
DY