
Nie potrzebują lekarza zdrowi
Czas Wielkiego Postu staje się kolejną okazją - i zaproszeniem! - do wejścia na drogę nawrócenia: pójścia za Jezusem - wzorem Szymona, zwanego Piotrem, i jego brata Andrzeja, rybaków, którzy na słowo Nauczyciela natychmiast zostawili swoje sieci. Chrystus jest naszym jedynym światłem. Jak w dzisiejszym świecie nie zagłuszyć w sobie wezwania do bycia Jego uczniem?
On pierwszy we mnie uwierzył
– Iść za Jezusem to nie zważać na to, jak oceniają nas inni ludzie, nie szacować, co jest opłacalne, tylko wprowadzać w życie dobrą nowinę. Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do miłości – podkreśla Monika. Nauczycielka i mama trojga dzieci polemizuje jednocześnie z opinią, jakoby odkrywanie życiowego powołania w przypadku kobiety miało ograniczać się wyłącznie do dwóch wariantów: zostania zakonnicą albo matką. – „Do klasztoru się nie nadaję, a więc moim powołaniem musi być małżeństwo” – żartuje moja koleżanka. „A skąd masz tę pewność?” – pytam. „Modliłaś się o rozpoznanie woli Bożej? A może pisana ci jest samotność?”. Każdego człowieka Pan Bóg prowadzi inną drogą… – wspomina niedawną rozmowę.
Przy okazji dzieli się własną definicją powołania: być dobrym człowiekiem, modlić się za innych, w tym za wrogów, do czego zachęca nas Jezus. – Nie wolno umywać rąk tłumaczeniem, że to inni są od „zbawiania” świata, a ja mam swoje obowiązki w pracy czy w domu. Do bycia miłosiernym na Jego wzór – wskazuje na Chrystusa – jesteśmy powołani wszyscy. ...
AW