Komentarze
Przypowieść o myszy

Przypowieść o myszy

Zima tego roku była wyjątkowo surowa. Zasypało śniegiem pola i lasy. Mróz był tak silny, że wydawało się, jakby świat zatrzymał się, zastygł w bezmiernym zdumieniu. No bo przecież „topniejące lodowce”, „płonąca planeta”, efekt cieplarniany… A tu taka niespodzianka!

Polna mysz (rodzaju męskiego - nazwijmy ją/jego umownie Gustaw), zamieszkująca norkę pod miedzą, zaczynała z trwogą patrzeć na topniejące z dnia na dzień zapasy. „Co będzie dalej?” - powtarzał zaaferowany Gustaw. „Jak żyć?...”. Słyszał, że jest miejsce na świecie, gdzie zawsze świeci słońce, jest bajecznie kolorowo, nikt nie chodzi głodny i wszyscy są szczęśliwi.

„Trzeba iść tam, gdzie ziarna na pewno mają pod dostatkiem” – pomyślał. Pokłonić się pokornie. Obiecać, co tylko zechcą. Może się zlitują.

Jak pomyślał, tak zrobił. Ruszył w drogę.

Szedł długo, mnóstwo przeszkód musiał pokonać. Gdy dotarł na miejsce, okazało się, że jest nawet lepiej, niż to sobie wyobrażał. ...

Ks. Paweł Siedlanowski

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł