
Sortownia pod lupą
Obawiają się smrodu, robactwa i wzmożonego ruchu ciężarówek. Kilkudziesięciu mieszkańców Ryk zebrało się przed urzędem miasta, by zaprotestować przeciwko planowanej inwestycji związanej z gospodarką odpadami. Choć władze zapewniają, że w sprawie budowy sortowni nie zapadły żadne decyzje, obawy nie maleją.
Stowarzyszenie „Czyste Ryki”, które powstało kilka tygodni temu, postanowiło aktywnie sprzeciwić się planowanej przez samorząd inwestycji. Zorganizowana 25 czerwca akcja protestacyjna spotkała się z pozytywnym odzewem mieszkańców. Nawet problemy z legalnością zgromadzenia nie zniechęciły uczestników. - Protest musieliśmy odwołać z powodu rzekomych braków formalnych, na które powołały się władze gminy.
Nie zgadzamy się z tym i zamierzamy wyjaśnić całą sprawę. Dlatego dużą demonstrację zastąpiliśmy spontanicznym spotkaniem – podkreśla Radosław Kowalczyk, współzałożyciel stowarzyszenia.
Okna nie da się otworzyć
Uczestnicy spotkania nie szczędzili słów krytyki pod adresem władz oraz samej inwestycji. Podkreślali, że już istniejące obecnie wysypisko daje się im mocno we znaki. – Mieszkam na łączniku ulic Sadowej i Młynarskiej od 50 lat. Kiedy wiatr wieje z zachodu lub południa, cały smród idzie na moje gospodarstwo. Nie da się otworzyć okna, szczególnie w nocy – skarżył się pan Jan. – Gdy idę do córki, która mieszka naprzeciwko wysypiska, i zawieje, to nie sposób oddychać. Do tego dochodzi robactwo. Dzieci nie mogą swobodnie korzystać z podwórka. Córka wielokrotnie interweniowała pisemnie w tej sprawie. Coś tam zrobiono, ale poprawa była minimalna. Jeśli teraz powstanie sortownia, będzie katastrofa – podkreślał.
– Nie po to ludzie pobudowali się na obrzeżach miasta, by żyć w smrodzie – zauważyła pani Elżbieta, proponując z sarkazmem, by samorządowcy zafundowali sobie taką instalację pod własnymi oknami.
Mieszkańców niepokoi również wzmożony ruch samochodów, który będzie konsekwencją inwestycji. – Ciężarówki wożące odpady wzniecają kurz i niszczą drogę. Już teraz trudno pójść na spacer, a co dopiero gdyby miała tu powstać sortownia. Wszystko będzie zrujnowane – zaznaczali.
Jesteśmy apolityczni
Środowa demonstracja była też odpowiedzią na komunikat, jaki gmina zamieściła na portalu społecznościowym. Z opublikowanego tekstu wynika, że wokół planu budowy sortowni miało narosnąć wiele nieprawdziwych informacji. „Pojawił się też lobbing na rzecz wybranych podmiotów oraz polityka (…). Mimo że w tej sprawie nie zapadły żadne decyzje i nie ma nowych okoliczności, działania organizatorów są świadome i z premedytacją eskalowane. Nie mając na nic pomysłu, kontynuują politykę bycia przeciwko wszystkiemu” – czytamy we wpisie. Wobec takiego podejścia protestuje współzałożyciel stowarzyszenia. – Jesteśmy ruchem społecznym, nie partyjnym. Nie lobbujemy na rzecz żadnej firmy. Łączy nas troska o jakość życia i bezpieczeństwo mieszkańców. A zarzuty o ferment są próbą zdyskredytowania nas – twierdził Michał Kaczanowski.
Przy okazji akcji protestacyjnej stowarzyszenie przekazało burmistrzowi Ryk petycję z kilkoma postulatami: „Żądamy głosowania rady gminy za cofnięciem przyzwolenia na działania zmierzające do instalacji sortowni. Żądamy natychmiastowego zaprzestania realizacji jakichkolwiek projektów, których celem jest sprowadzanie i składowanie odpadów komunalnych z innych miejscowości na obszarze Ryk. Domagamy się rzetelnego i transparentnego informowania mieszkańców o aktualnych decyzjach i działaniach urzędu miasta związanych z budową sortowni”.
Nie było mowy o budowie
Burmistrz, odnosząc się do postulatów stowarzyszenia, przypomniał, że gmina odstąpiła od budowy sortowni i tym samym kwestia tej inwestycji została zamknięta. Nie wykluczył jednak podjęcia w tym temacie stosownej uchwały. – Jeśli zajdzie potrzeba, by przegłosować zgodę na dalsze prowadzenie rozmów, to taką uchwałę podejmiemy. Należy jednak pamiętać, że dotychczasowe rozmowy nie dotyczyły budowy sortowni, lecz szeroko rozumianej gospodarki odpadami. Budowa to początek procesu, wymaga uzyskania zgody rady, przeprowadzenia konsultacji, uzyskania decyzji środowiskowych itd. W tym przypadku żaden z tych etapów się nie rozpoczął – zwrócił uwagę Jarosław Żaczek.
Mieszkańcy dopytywali burmistrza o szczegóły, m.in. kiedy miasto rozpoczęło rozmowy z belgijską firmą Sireco. Gdy usłyszeli, że kilka miesięcy temu, nie chcieli w to wierzyć. Były radny gminy Ryki, a obecnie radny powiatowy – Jarosław Szlendak zasugerował, że jeśli rozmowy zostały podjęto jeszcze przed wyborami samorządowymi, ich ujawnienie mogłoby mieć wpływ na wynik głosowania.
Gmina grozi pozwem
Z sali padło również pytanie o to, z jakimi jeszcze podmiotami samorząd prowadził rozmowy w tej sprawie. – Oprócz firmy Sireco, wpłynęły jeszcze dwie oferty, w tym Zakładu Usług Komunalnych w Puławach. Rozmawialiśmy z przedstawicielami tej instytucji i udało się osiągnąć tyle, że ZUK zadeklarował chęć współpracy. A mogło się zdarzyć, że postawiliby weto. Dla przykładu: pobliski Dęblin otrzymał z Puław takie warunki, że niektórych rodzajów odpadów nie może przekazywać. W naszym przypadku udało się uniknąć takiej sytuacji – tłumaczył Tomasz Pośpiech, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Rykach.
Sens prowadzenia rozmów z kilkoma podmiotami wyjaśniał także burmistrz. – W przypadku tego typu inwestycji warto mieć argument, że prowadzi się rozmowy również z innymi stronami. To wzmacnia pozycję negocjacyjną. Niestety teraz tego argumentu już nie mamy – zauważył Jarosław Żaczek.
Spotkanie w urzędzie zakończyło się próbą uzyskania od burmistrza podpisu pod petycją złożoną przez stowarzyszenie. J. Żaczek odmówił, tłumacząc, że zgodnie z procedurami, dokument zostanie przekazany do rozpatrzenia przez komisję ds. skarg i petycji. Burmistrz zapowiedział również kroki prawne wobec osób szkalujących dobre imię gminy w mediach społecznościowych. W jednym z wpisów sugerowano, że miało dojść do wykupu atrakcyjnych gruntów graniczących z działką planowaną pod sortownię oraz do ich przekształcenia na tereny przemysłowe, co mogłoby znacząco zwiększyć ich wartość.
Tomasz Kępka