
Teraz Hołodnica?
29 kwietnia w Nowym Pawłowie odbyło się spotkanie informacyjne w sprawie planowanej biometanowni. Mieszkańcy jednomyślnie wyrazili sprzeciw. Dzień później w mediach społecznościowych gminy opublikowano oświadczenie podpisane przez przewodniczącą rady gminy Barbarę Misiejuk: „Rada Gminy Janów Podlaski, po zapoznaniu się z danymi, które zostały przedstawione na spotkaniu...
informacyjnym dotyczącym potencjalnej budowy biometanowni w miejscowości Nowy Pawłów oraz brakiem akceptacji społecznej, wyraża zdecydowany sprzeciw wobec realizacji tej inwestycji w zaproponowanej lokalizacji”.
Temat wraca
Wydawało się, że to koniec sprawy. Tymczasem w połowie maja mieszkańcy dowiedzieli się, że rozważana jest nowa lokalizacja – w pobliżu miejscowości Hołodnica. Tym razem chodzi o biogazownię, a nie biometanownię. Chce ją wybudować Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Ta wiadomość poruszyła mieszkańców, którzy tym razem podjęli konkretne działania. Napisali petycję do wójta i rady gminy oraz zebrali podpisy przeciwko budowie biogazowni, biometanowni oraz innych uciążliwych inwestycji – chlewni i kurników. Ich obawy dotyczą przede wszystkim potencjalnych uciążliwości zapachowych, zagrożeń dla środowiska oraz negatywnego wpływu na rozwijającą się turystykę w regionie.
Społeczna mobilizacja
21 maja na pl. Partyzantów w centrum miejscowości odbyła się konferencja, podczas której działacze społeczni postanowili publicznie wypowiedzieć się na temat zamiarów samorządu. – Są to pomysły rozwoju naszej gminy w kierunku przemysłowym. Nawet jeśli są to inwestycje bio, nadal jest to przemysł. Sprzeciwiamy się temu, dlatego że ukochaliśmy tę gminę z powodu jej naturalnych walorów krajobrazowych, bioróżnorodności przyrodniczej – podkreśliła Paulina Derkus-Dobies. – Zorganizowaliśmy się ponad wszelkimi podziałami. Nie jest to żadna inicjatywa polityczna, jak próbuje nam się wmówić, ale społeczna – dodała, zaznaczając, że celem nie jest zahamowanie rozwoju gminy, ale przedstawienie rzetelnych faktów na temat funkcjonowania biogazowni, biometanowni.
W sumie inicjatywa „Czysta gmina Janów Podlaski. Sto biogazowni” zebrała: 304 wnioski do planu ogólnego z prośbą o zakaz lokowania uciążliwych inwestycji, 607 podpisów pod petycją do rady. Do tego: 255 osób wyraziło pisemny sprzeciw wobec biometanowni w Nowym Pawłowie, 1214 mieszkańców podpisało się pod petycją do wójta dotyczącą zaniechania działań prowadzących do budowy wspomnianych inwestycji na terenie całej gminy, a 956 mieszkańców domagało się konkretnych zapisów w planie ogólnym. – Zatem nie jest nas garstka fanatyków, jak próbuje się o nas mówić – zauważyła P. Derkus-Dobies, dodając, że po spotkaniu w Nowym Pawłowie samorząd nie podjął oczekiwanych działań, a inwestor… nadal działa. – Złożył wniosek do planu ogólnego gminy, by teren zabezpieczony umową przedwstępną na trzy lata wpisać jako miejsce możliwej realizacji inwestycji. On się nie wycofał. Wręcz przeciwnie, przedstawia naszej gminie coraz to większe korzyści z inwestycji w biometanownię – poinformowała.
Zniszczycie to, co najcenniejsze
Podczas spotkania głos zabrał Arkadiusz Okoń, właściciel pensjonatu Uroczysko Zaborek. – Jesteśmy zbulwersowani pomysłami budowy biogazowni i przemysłu w naszej gminie. Jest ona unikalna, ponieważ znajduje się na terenie Parku Krajobrazowego „Podlaski Przełom Bugu”. Ile samorządów w Polsce ma takie warunki do rozwoju turystyki? – pytał, podkreślając, że budował pensjonat przez całe swoje zawodowe życie i nie chce, by teraz „wszystko legło w gruzach”. – Może tak się nie stanie, ale na pewno stracimy. Bo kto będzie chciał tu przyjeżdżać i oglądać opłotki zakładów przemysłowych? Ludzie od tego uciekają. Chcą słuchać śpiewu ptaków, rechotu żab, czuć zapach kwiatów. To są nasze walory, które zaczynają być unikalne w skali Europy i świata. Gra idzie o ogromną stawkę, o przyszłość gminy. Wiem, że firmy chcą wkraczać na nasze tereny z różnymi projektami, ale są one absolutnie sprzeczne z oczekiwaniami społeczeństwa – podkreślił właściciel pensjonatu, zwracając uwagę na jeszcze jeden fakt: powstanie takich inwestycji spowoduje spadek wartości działek.
Rozczarowania nie kryła też Anna Chalimoniuk, była instruktorka Gminnego Ośrodka Kultury. – Przez lata promowaliśmy turystykę, rozwijaliśmy agroturystykę, która dzisiaj jest na bardzo wysokim poziomie. Wójt i radni nie przyłożyli do tego palca, ale teraz chcą to zniszczyć – mówiła. – Gdzie takie rzeczy się robi? – pytała z żalem.
Żadne decyzje nie zapadły
Tego samego dnia odbyła się sesja rady gminy, na którą licznie przybyli mieszkańcy. Do sprawy odniósł się wójt Karol Michałowski. – Nie chcę budowy biogazowni czy biometanowni przez firmy zewnętrzne, jak miało to miejsce w przypadku Nowego Pawłowa, które miałyby zwozić substrat niewiadomego pochodzenia – zadeklarował, przyznając, że budową biogazowni ze względu na stadninę jest zainteresowany KOWR, ale żadne decyzje nie zapadły. Tłumaczył, że chodzi o rozwiązanie problemów z odpadami i ubóstwem energetycznym. Padła propozycja referendum, ale po wykonaniu analiz. Dodał również, że dyskusja niepotrzebnie podzieliła społeczeństwo i odczytuje to jako atak polityczny na swoją osobę.
Część chce analiz, część mówi zdecydowane „nie”
Podczas obrad każdy z radnych został poproszony o określenie się: czy jest „za”, czy przeciw biogazowni. Jedni przyznali, że czekają na dane i rzetelne informacje, inni stanowczo wyrazili sprzeciw. – Mieszkańcy nas wybrali, więc musimy słuchać głosu społeczeństwa. Jestem przeciwny tej inwestycji – podkreślił Marek Janczuk. W podobnym tonie wypowiedział się Dariusz Piwowarski. – Wyborców trzeba szanować. Oni nas wybrali. Dzisiaj jest się radnym, a jutro może nie być – stwierdził.
Radny i sołtys Klonowicy Małej Tadeusz Caruk zaznaczył, że od początku był przeciwko tej inwestycji. – Będąc na spotkaniu w Nowym Pawłowie, zobaczyłem, jak wielkie ta sprawa wywołuje emocje. Zrozumiałem, iż działanie wbrew mieszkańcom nie może odnieść sukcesu. Sądziłem, że pan wójt definitywnie wycofa się z Pawłowa. Będąc sołtysem na co dzień mam do czynienia z mieszkańcami, także ta sprawa jest dyskutowana. Nie słyszałem ani jednej pozytywnej opinii, żeby ktoś był za biogazownią. Wszyscy podkreślają uroki naszej gminy, miejscowości. Mamy ośrodki turystyczne, które się prężnie rozwijają. Była nawet wypowiedź pana wójta, który obiecywał, że Janów będzie drugim Kazimierzem. Bardzo dobrze, że stawia się na turystykę, ale jednego z drugim pogodzić się nie da – podkreślił.
Radni zaznaczali, że w internetowych komentarzach wylewa się na nich fala hejtu, a emocje w tej publicznej dyskusji sięgnęły zenitu, które są najgorszym doradcą. Apelowali jednocześnie o stonowanie dyskusji publicznej.
Deklaracja po burzy: będzie referendum?
Padły też pytania, dlaczego jest taki nacisk na tę inwestycję: czy chodzi o pieniądze, a konkretnie o 2 mln zł z podatku od tzw. nieruchomości dla budowli, który wynosi 2% od wartości inwestycji. – Szukam przychodów, zmniejszam wydatki. Stoimy przed dylematem ubóstwa energetycznego. Ale decyzja należy do was – odpowiedział wójt.
Po sesji na profilu gminy pojawiło się oświadczenie K. Michałowskiego: „Zawsze słucham Waszego głosu. Oświadczam, że w tak ważnej sprawie jestem za przeprowadzeniem referendum w sprawie budowy biogazowni/biometanowni. Decyzja należy do Was”.
DY