Historia
Tułacze losy podlaskich żołnierzy

Tułacze losy podlaskich żołnierzy

W maju 1662 r., wobec groźby zbrojnego starcia ze Związkiem Święconym, król Jan Kazimierz zdecydował się na częściowe ustępstwa.

 

Wprawdzie w sejmie przedstawiciele tego związku domagali się odebrania Czarnieckiemu starostwa tykocińskiego i dowództwa nad dywizją (jako wierny królowi żołnierz był szczególnie przez konfederatów znienawidzony) oraz oddania pod sąd kanclerza i równocześnie biskupa łuckiego z Janowa Podl. M. Prażmowskiego (za proponowanie elekcji vivente rege), ale ostatecznie osiągnięto wątły kompromis. Uznano pretensje finansowe konfederatów i amnestię dla nich, Tykocin miał pozostać w ręku Czarnieckiego tylko do końca wojny, a on sam miał być odtąd podporządkowany hetmanom.

Podlasie nie stało się ogniskiem konfliktu. Wojewoda ruski zachował się jak prawdziwy mąż stanu. Jego dywizja, mimo rozkazów króla, nakazujących, aby ruszyła przeciw konfederatom, pozostała na podlaskich kwaterach. Docenił to bp K. Czartoryski, późniejszy prymas Polski, pisząc do Czarnieckiego, że jego postawie Ojczyzna zawdzięcza nadzieję uspokojenia. Jako słusznie zauważył potem historyk Z. Spieralski, gdyby nie jego niechęć do wojny domowej, w kraju polałaby się krew.

Ponieważ konfederaci oskarżali go o zamiar marszu na Warszawę oraz że chciał ściągnąć przeciwko nim Tatarów z Krymu i posługuje się nieprawnie tytułem generała, 18 maja S. Czarniecki wystosował z Tykocina odpowiedź na list Koła Generalnego konfederatów ze Związku Święconego. Załączył do tego pismo od chana krymskiego i jego wezyra, udowadniając, że chodziło o pomoc Tatarów w walkach na Ukrainie. Wyjaśniał też, że nie pragnął tytułu generalskiego nadanego mu przez króla, a obecnie „przez wzgląd na wiek i sterane zdrowie widzi swoje miejsce przy kościele i szpitalu” (w Tykocinie był przytułek dla inwalidów i weteranów wojskowych – przyp. J.G.).

Mimo rozlicznych trosk 5 czerwca przyjechał z Tykocina do Warszawy na posiedzenie senatu, a wracając 30 czerwca zatrzymał się u swoich żołnierzy w Drohiczynie i Ciechanowcu. Poważnym problemem dla Podlasia były nie tylko stacje wojskowe, ale i ogromne podatki . W czerwcu, aby zapłacić zbuntowanemu wojsku zaległy żołd, ustalono nowy podatek – „subsidium reipublicae”. W wykazie miejscowości, sporządzonym dla ściągnięcia tego podatku z powiatu mielnickiego, wymieniono m.in.: Międzyrzec, Polubicze, Rossosz, Horodyszcze, Bukowice, Witulin, Kozierady i Wiechowicze.

Wydaje się, że pod wpływami Związku Święconego pozostawali podlascy arianie, korzystający z możnej opieki ks. Bogusława Radziwiłła. Dopiero energiczna akcja plebana zabłudowskiego ks. F. Wieczorkowskiego w czerwcu zmusiła ich do opuszczenia Białegostoku, Zabłudowa, Kurian i Sobolewa. Również miał nieprzyjemności B. Radziwiłł ze strony rodziny przebywającego od 6 lat za niego w niewoli na Krymie Piotra Gnoińskiego z chorągwi właściciela Białej Podl. Krewni Piotra wytoczyli Radziwiłłowi proces sądowy. Rodzina ponosiła szkody w opuszczonym przez Gnoińskiego gospodarstwie, miała ogromne wydatki związane z przesyłkami pieniężnymi i żywnościowymi na Krym i czuła się zawiedziona ustnymi poręczeniami księcia, że ofiarę oficera wkrótce wynagrodzi. 19 czerwca zdesperowany Piotr, „okrutne dźwigając kajdany”, pisał do swego brata księdza, że jeszcze wytrzymuje, ale „w wielkim zostaje głodzie i niemal nagi, a respektu księcia jegomości nie masz”. Chyba rozpaczliwe listy Gnoińskiego i energiczna akcja rodziny spowodowały, że książę wreszcie ugiął się i wykupił go. Następny list Piotra do księcia pisany był już bowiem nie z niewoli, ale z kraju. 22 lipca dziękował ks. Bogusławowi za uwolnienie. Ze Starej Wsi koło Węgrowa pisał: „Dowiedziałem się tak od Pana Hołowni, jak i tu jeszcze lepiej u jegomości p. Staryńskiego informowałem się przyjechawszy, żeś Wasza Książęca Mość był od braci mojej za mnie turbowany. Bóg świadkiem, jakom ich nie afektował w tym i nie wiedziałem o tym, aż dopiero tu”.

Weterani Podlasiacy przebywali nie tylko w tatarskim jarzmie. Dzięki relacji Adama Kamieńskiego-Dużyka wiadomo, że w niewoli rosyjskiej przebywali wysłani na Syberię żołnierze z dywizji S. Czarnieckiego, którzy dostali się w ręce moskiewskie po bitwie nad Basieją w 1660 r. Z Jakucji przerzucono jeńców nad rzekę Amur, gdzie wcieleni do oddziałów wojskowych musieli toczyć walki z Chińczykami. We wrześniu dywizja Czarnieckiego przemieszczała się przez tereny starostwa brańskiego. Sam Czarniecki z Podlasia wyjechał na front wschodni w grudniu tego roku.

Józef Geresz