Uwaga! Ruchome piaski!
„Pacjent małoletni, który ukończył 13 lat, ma prawo do uzyskania, bez zgody przedstawiciela ustawowego, świadczeń zdrowotnych w zakresie opieki psychiatrycznej realizowanych w warunkach ambulatoryjnych, z wyłączeniem porad lekarskich, w ramach świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 31d ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych” - czytamy w dokumencie.
Konsultacje będą mogły być udzielane tylko w gabinetach współpracujących z Narodowym Funduszem Zdrowia. Małoletni pacjent będzie musiał podać swoje dane osobowe i okazać dokument potwierdzający tożsamość. Ustawa zakłada, że osoba udzielająca świadczenie zdrowotne będzie miała obowiązek niezwłocznego zawiadomienia rodziców pacjenta o udzielonym świadczeniu zdrowotnym, stanie zdrowia psychicznego dziecka lub konieczności podjęcia dalszej terapii. Jednocześnie zaznaczono, że osoba udzielająca porady może odstąpić od tego obowiązku, jeżeli uzna, że jego realizacja może być powodem zagrożenia dobra pacjenta.
Skąd pomysł? Odpowiedź znajdujemy na portalu www.prawy.pl: „Podczas drugiego czytania przedstawicielka wnioskodawców posłanka KO Marta Golbik powiedziała, że ustawa to szansa na pomoc psychologiczną dla młodych ludzi, którzy nie mają wsparcia w rodzicach. – Dzieje się tak z różnych powodów. Ten problem, że rodzic nie chce usłyszeć wołania młodego człowieka o pomoc, dotyczy zarówno rodzin bardzo zamożnych, gdzie czasem rodzice po prostu nie widzą, że coś złego się dzieje, a czasem dotyczy rodzin, w których występuje przemoc i to właśnie rodzic jest przyczyną problemów tego dziecka. Dlatego musimy dać szansę tym najmłodszym na skorzystanie z pomocy – argumentowała”. Przepisami aktualnie zajmuje się senat. Teoretycznie zamysł wydaje się dobry. Ale… Diabeł tkwi w szczegółach.
Pamiętacie Państwo, jak zupełnie niedawno lewica rozpaczała nad rzekomymi zagrożeniami, które rzekomo czyhają na dzieci przy konfesjonale i proponowała, aby wprowadzić ustawowy zakaz spowiedzi dla osób do 16 roku życia? Nagle okazuje się, że w gabinecie psychologa problem znika (pomimo faktu, że tam spotkanie odbywa się „jeden na jeden”, spowiedź – zawsze w miejscu publicznym).
Ktoś może powiedzieć: psycholog, psychiatra, psychoterapeuta mają lepsze kompetencje. OK. Cenię psychologów, korzystam w swojej pracy z ich pomocy, zawsze za zgodą i wiedzą rodziców pacjentów hospicjum. Znam osoby, które zatrudniam, ręczę za nie. Ale jaka jest gwarancja, że 13-latek, który ma słabe rozeznanie w ocenie specjalisty, posiada na tym etapie rozwoju nikłą wiedzę o świecie, nie trafi na kogoś, kto – całkowicie poza rodziną, bez jej wiedzy – namiesza mu w głowie tak, że ciężko będzie potem wszystko wyprostować? Rozmowy z psychologiem często dotykają kwestii tożsamości, relacji i emocji, spraw intymnych. Co, jeśli nieletni pacjent trafi w gabinecie na kogoś, kto pochodzi z ideologicznie zaangażowanych środowisk? W momencie kryzysu chłonie się wszelkie „porady” jak gąbka. Czy nie jest tak, że ustawa – wzorem inicjatyw obowiązujących od lat na zachodzie Europy – stanowi element szerszego zjawiska stopniowego wypierania rodziców z ich naturalnej roli?
Może przesadzam. Ale więcej roztropności i czujności nie zawadzi.
Ks. Paweł Siedlanowski