Opinie
Źródło: ARCHIWUM
Źródło: ARCHIWUM

Zmierzch strategicznego partnerstwa?

Od kilku miesięcy tematyka litewska znów jest obecna w mediach polskich. Jak na początku lat 90, kiedy Litwa wybijała się na niepodległość i ją otrzymała. Tym razem jednak w tonacji dalekiej od ówczesnego entuzjazmu i bezkrytycznej sympatii.

Serwisy informacyjne, komentarze i analizy znad Wisły tchną chłodem i rozczarowaniem. Dwudziestoletni okres „strategicznego partnerstwa” i „stosunków najlepszych w dziejach” wydaje się powoli kończyć. Czy jednak kiedykolwiek one naprawdę istniały?

Czas dialogów

Dzisiejsze państwo litewskie jest kontynuacją międzywojennej Litwy kowieńskiej i w żadnym punkcie nie nawiązuje do tolerancyjnych tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego. I w ustawodawstwie, i w praktyce politycznej jest to państwo monoetniczne. Konstytucja Republiki Litewskiej określa to jednoznacznie. Mniejszości mają ulec nieuchronnej asymilacji. Mniejszość rosyjska idzie na to, z różnych powodów, chętnie, polska się opiera. Tym gorzej dla niej (drobnica się nie liczy, bo można ją pozyskać za groszowe nawet dotacje).

Fundamenty państwa narodowego zostały założone jeszcze przez parlament Litwy sowieckiej, w 1989 r. – dekretem o języku państwowym. Już u schyłku władzy sowieckiej Polacy na Litwie potrafili dostrzec, że spod komunistycznego deszczu trafią nieuchronnie pod nacjonalistyczną rynnę. Próbowali dialogu, formułowali postulaty, domagali się ustawowych gwarancji również dla swojego języka. Bez skutku. ...

KL

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł