
Informacje z bocianiego życia
ociany białe (Ciconia ciconia) to jedne z najbardziej znanych i lubianych ptaków w naszym kraju. Co ciekawe, często wracają do tych samych gniazd, dokonując niezbędnych napraw lub odbudowy. Jaja (najczęściej od dwóch do pięciu), złożone w kwietniu i maju, wysiadywane są przez ptasią parę na zmianę.
Okres inkubacji wynosi około 35 dni. Po wykluciu pisklęta są całkowicie zależne od rodziców. Młode bociany po około dwóch miesiącach opieki – zwykle w lipcu i sierpniu – opuszczają gniazdo i rozpoczynają samodzielne życie.
Sezon lęgowy to dla bocianich rodzin czas walki o przetrwanie gatunku – intensywny, wymagający dużej energii i wysiłku. Bociany jako mięsożerne ptaki muszą zapewnić pisklętom pokarm i ochronę przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi. To również wyjątkowy moment dla ornitologów. Prowadzony jest spis bocianów, a sieć kamer i czujników rejestruje poczynania ptasich rodzin. Dzięki temu eksperci mogą na bieżąco monitorować kondycję populacji i identyfikować zagrożenia. Bocian biały i czarny znajdują się w Polsce pod ścisłą ochroną. Oznacza to, że zakazane są wszelkie działania, które mogłyby im zaszkodzić, zalicza się do tego niszczenie gniazd czy zakłócanie spokoju podczas okresu lęgowego.
Prace budowlane na słupie
Irek Kaługa z Grupy Ekologicznej przyznaje, że dość często w trakcie sezonu lęgowego otrzymuje informacje i jednocześnie prośby o pomoc bocianom, które budują gniazdo. – Najczęściej scenariusz jest taki, że ptasia para zaczyna konstruować lęgowisko, a materiał w postaci patyków, nie mając oparcia, spada w okolicy słupa energetycznego. Czasem gniazdo powstaje szybko, dosłownie w ciągu kilku dni, i ptaki już na nim nocują. W obydwu przypadkach ludzie obserwujący te „prace budowlane” proszą o interwencję przyrodników, urząd gminy, służby energetyczne oraz o instalację platformy gniazdowej. Niestety, teraz jest już za późno na takie manewry. Bociany, które budują nowe gniazdo w maju, czerwcu, nie przystąpią do lęgu i nie zniosą w nim jaj. W tym okresie gniazda budują najczęściej młode, niedoświadczone ptaki, w ten sposób przygotowując się do lęgów w przyszłości. Budując gniazdo, doskonalą swoje umiejętności oraz sprawdzają, czy okolica jest zasobna w pokarm i czy w związku z tym uda się tutaj wychować młode. Po raz pierwszy bociany przystępują do lęgu w czwartym kalendarzowym roku życia. Tylko wyjątkowo robią to ptaki młodsze – wyjaśnia przyrodnik. Jak przekonuje, instalacja platformy w miejscu, gdzie bociany budują takie „majowe” gniazdo, nie ma racjonalnego uzasadnienia. Poza tym, że cały proces obejmujący odłączenie prądu, zakup i montaż platformy jest kosztowny, to nie gwarantuje, że bociany zajmą nowe, postawione przez ludzi gniazdo. – Taka interwencja może nawet wypłoszyć ptaki. Przesłanką do instalacji platformy jest odchowanie w samodzielnie zbudowanym przez bociany gnieździe przynajmniej jeden raz młodych. Ptaki są już z takim miejscem związane i jest szansa, że gdy po odlocie zostanie zamontowana platforma, będą ją wykorzystywać w przyszłym roku – podkreśla ornitolog. I. Kaługa zwraca przy tym uwagę na aspekt prawny. Zgodnie z przepisami od 1 marca do 15 października trwa sezon lęgowy i wszelkie prace przy gniazdach nie mogą być prowadzone w tym okresie.
Pisklę poza gniazdem
Na przełomie maja i czerwca w wielu bocianich gniazdach pojawiają się młode. W niektórych widać już kilkudniowe pisklęta, w innych trwa wykluwanie, co sygnalizują często wstający rodzice. – W tym okresie notuje się już pierwsze wyrzucone poza gniazdo bocianięta – zauważa I. Kaługa. Najczęstszą przyczyną tych „dramatów” są obce ptaki próbujące przejąć gniazdo. – W maju przybywa do nas dość duża frakcja bocianów, które nie będą mieć lęgów. Są to ptaki niedojrzałe, dołączają też do nich bociany, które lęgi straciły. Niektóre z nich próbują same budować gniazdo, inne napadają lokalne pary i wyrzucają podczas bójki młode. Zdarza się również, że pisklęta wyrzucają sami rodzice… Są to przede wszystkim młode osłabione, chore lub martwe, które padły w gnieździe na skutek utrzymujących się dłużej złych warunków atmosferycznych – wyjaśnia przedstawiciel Grupy Ekologicznej.
Kiedy wyrzucone z gniazda pisklę jest martwe, sprawa jest jasna. Co jednak w sytuacji, kiedy znajdujemy żywego młodego bociana? – Wtedy przede wszystkim należy ocenić stan ptaka, co może zrobić tylko lekarz weterynarii, szukamy pomocy u osób kompetentnych – informuje I. Kaługa. Zdarzają się sytuacje, że młode, puchowe pisklęta są przez zaangażowanych w akcję ludzi z powrotem wkładane do gniazd. Niestety, najczęściej zostają one ponownie z nich wyrzucane przez rodziców. – Nie jest to regułą, ale w większości przypadków tak się dzieje. Jeśli więc już wkładamy pisklę do gniazda, to musimy dopilnować, czy zostało ono przyjęte i czy ptasi rodzice je karmią. Jeśli nie, jesteśmy zobowiązani zabrać młode i przekazać osobom dysponującym odpowiednimi zezwoleniami na przetrzymywanie zwierząt gatunków chronionych oraz mającym doświadczenie i warunki lokalowe do tego. Odradzam samodzielne odchowywanie bocianiąt z jednego, bardzo ważnego powodu. Młode powinny otrzymywać odpowiedniej jakości i ilości pożywienie, którego nie jest w stanie zapewnić człowiek bez wiedzy i doświadczenia. Ptaki odchowane na nieodpowiednim pokarmie będą już na starcie skazane na problemy, a ich szanse na przetrwanie nawet kilka miesięcy po próbie wypuszczenia będą nikłe. Działajmy więc w tej kwestii rozważnie – apeluje ornitolog.
Bocian nie lata
Irek Kaługa przestrzega również, że nie każdy bocian, który nie lata, powinien zostać natychmiast odłowiony i przekazany pod opiekę specjalistów. – Przed rozpoczęciem akcji ratunkowej należy potwierdzić, że ptak, któremu chcemy pomóc, nie lata i tej pomocy na pewno wymaga. Sytuacja, w której spotykamy bociana codziennie w tym samym miejscu, nie musi oznaczać, że jest nielotny i że musimy pilnie interweniować. Doradzam, by podejść energicznie do takiego ptaka i sprawdzić, czy nie odleci – podpowiada przyrodnik. Jeśli jednak mamy pewność, że bocian nie lata (ma złamane skrzydło, jest porażony prądem, uderzył o przeszkodę w czasie lotu), próbujemy pomagać. – Zdecydowanym wskazaniem do odłowienia jest złamane skrzydło. W innych przypadkach pomoc nie zawsze będzie konieczna. Jako przykład podam sytuację z miejscowości Ruchna koło Węgrowa. Dorosły bocian prawdopodobnie uderzył o przeszkodę (np. linię energetyczną) lub został potrącony przez auto i czasowo był niezdolny do lotu. Ptak przebywał w okolicy gniazda około dwóch tygodni, żerował na rozległych polach i łąkach, a spłoszony podlatywał na kilkanaście metrów. Co prawda nie wracał na gniazdo, ale był silny, radził sobie doskonale i – jak sądzę – wkrótce zacznie latać oraz dołączy do partnera. Uważam, że skoro ptak tak dobrze sobie radzi, warto podjąć ryzyko i pozostawić go w okolicy lęgowiska – mówi ornitolog, dodając, że decyzja taka powinna być poprzedzona bardzo dokładnym rozpoznaniem sytuacji na miejscu.
IZU