Aktualności

Jak „Koalicja 13 grudnia” dokonuje „zamachu w białych rękawiczkach”

Fundamentem każdej stabilnej i silnej demokracji jest absolutne, niezachwiane zaufanie obywateli do aktu wyborczego.

Przez lata budowaliśmy w Polsce sprawny system, w którym głos każdego z nas – bez względu na to, czy mieszka w wielkiej metropolii czy w małej gminie na naszej wschodniej ścianie – był rzetelnie liczony i systemowo zabezpieczony przed politycznymi machinacjami. Z chłodnej analizy ostatnich wydarzeń w parlamencie wyłania się jednak obraz niezwykle ponury. Ten demokratyczny fundament znalazł się właśnie na celowniku ekipy Donalda Tuska. Zamiast rozwiązywać realne problemy gospodarcze państwa, tzw. Koalicja 13 grudnia rozpoczęła niezwykle cyniczne i skrajnie niebezpieczne majstrowanie przy Kodeksie wyborczym.

Znakomitą, popartą twardą wiedzą prawniczą analizę tego zjawiska przedstawił na łamach „Rzeczpospolitej” mecenas Dariusz Lasocki, były członek Państwowej Komisji Wyborczej. Jego wnioski są porażające i w 100% potwierdzają to, przed czym jako merytoryczna opozycja twardo ostrzegaliśmy w Senacie. Forsowany w pośpiechu senacki projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego z marca tego roku to nic innego jak instytucjonalny skok na niezależność naszej administracji wyborczej.

Przejdźmy do faktów, bo tylko one obnażają prawdziwe intencje rządzących. Zgodnie ze skandalicznymi zapisami tego projektu, gigantyczną władzę nad procesem wyborczym ma przejąć z namaszczenia rządu jeden czynny polityk – Minister Sprawiedliwości. To w jego ręce oddaje się klucze do bezpośredniej obsady stanowisk komisarzy wyborczych. Co gorsza, do ustawy wpisano bezczelny wręcz mechanizm omijania Państwowej Komisji Wyborczej. Jeśli PKW zakwestionuje upolitycznionych kandydatów ministra, ten będzie mógł zignorować jej opinię i przepchnąć swoje nominacje, wykorzystując odpowiednie wytrychy prawne i Sąd Najwyższy. PKW, która od lat z sukcesami gwarantowała uczciwość wyborów, w wizji Donalda Tuska ma zostać sprowadzona do roli niemego notariusza.

Na tym jednak ten polityczny walec się nie zatrzymuje. Obecna władza zaplanowała wielką, systemową czystkę. Z dnia na dzień chcą wygasić kadencje dotychczasowych doświadczonych urzędników wyborczych i wymienić cały aparat organizacyjny w zaledwie kilka tygodni! Równolegle na najniższym szczeblu kreuje się potworka prawnego w postaci „sekretarza komisji”, rekrutowanego spośród urzędników podległych lokalnemu wójtowi lub burmistrzowi. Dla nas, mieszkańców Polski wschodniej, gdzie więzi społeczne i relacje samorządowe są bardzo bliskie, to potężny sygnał alarmowy. To prosta droga do miękkich nacisków, kolesiostwa i ręcznego sterowania procesem wyborczym w obwodach.

Szanowni Państwo, nie możemy mieć tu absolutnie żadnych złudzeń. To jest klasyczne, książkowe „majstrowanie przy wyborach” na kilkanaście miesięcy przed kluczowymi rozstrzygnięciami. Widząc własną nieudolność, sypiącą się gospodarkę i rosnący gniew polskiej wsi, rządzący próbują zmienić reguły gry w trakcie jej trwania, lepiąc administrację wyborczą pod własne, partyjne dyktando.

Poddaję ten projekt jednoznacznej, konstruktywnej krytyce i stanowczo sprzeciwiam się takiej dewastacji prawa. Z pełnym przekonaniem i entuzjazmem przyznaję rację mecenasowi Lasockiemu i wszystkim tym, którzy stają dziś w obronie transparentności! Obywatele nie dadzą się oszukać tanim sztuczkom. Będziemy twardo patrzeć tej władzy na ręce, obronimy rzetelność polskich wyborów i ten szkodliwy projekt z całą pewnością skutecznie zatrzymamy!

Grzegorz Bierecki – Senator RP