Nietykalni
Histeryzuje i z gaszącym benzyną pożar planety Ostatnim Pokoleniem, i z proaborcyjnym Strajkiem Kobiet, i na manifestacjach przed kościołami… Wyrasta wszędzie, gdzie jej nie posieją. Słusznie ogłoszona symbolem walki o wolność słowa - ma się rozumieć: tego niecenzuralnego w najgorszym jego wymiarze. Nieustraszona - heroicznie walczy o sprawiedliwość i prawdę, broniąc razem z Komosą jego obrzydliwego wieńca składanego w każdą miesięcznicę przed pomnikiem na placu Piłsudskiego. Od kilku już lat konsekwentnie dba, aby być najbardziej rozpoznawalną personą ulicznych protestów.
I świetnie jej się to udaje – razem z m.in. Martą Lempart była nominowana do tytułu Warszawianki Roku. Sporadycznie używa obcych słów, nagminnie wulgaryzmów.
Obywatelka trzeciej młodości, ale dziarska i dzielna – pobiła drzewcem flagi policjanta, pobiła i pogryzła działacza pro-life, zwyzywała i oskarżyła policjanta o kradzież jej gwizdka. W związku z powyższym zyskała cieplutki przydomek.
To Babcia Kasia. A oficjalnie Katarzyna Augustynek, która niczym wygłodniała lwica broni wywalczonego statusu agresywnej, wulgarnej prowokatorki. Znaki rozpoznawcze Babci Kasi to wspomniany donośny gwizdek i tęczowa flaga.
Policjanci to dla niej bydlaki i mordercy. Od innych, wyjątkowo wulgarnych określeń, nagminnie kierowanych przez Babcię Kasię w stronę ich i ludzi inaczej myślących niż ona, nie tylko papier tej gazety by się na pewno zapalił.
Babcia Kasia nie odpuszcza nikomu, kto na jej drodze stanął. Nie omieszkała kilka dni temu paskudnym inwektywem obdarować urzędującego prezydenta. Ośmielił się bowiem Andrzej Duda częściowo ułaskawić Roberta Bąkiewicza (zwolnić z kary prac społecznych), skazanego za naruszenie cielesnej nietykalności Babci Kasi. Żeby było ciekawiej – Bąkiewicz nawet bojowniczki nie dotknął, znieśli ją ze schodów okupowanego przez kobiety kościoła członkowie Stowarzyszenia Marsz Niepodległości (obecny tam Bąkiewicz był wówczas jego prezesem).
Kiedy kilka dni temu Konfederacja zorganizowała w całej Polsce manifestacje przeciwko imigracji, Warszawa – dla równowagi – przygotowała zapraszającą śniadych doktorów i inżynierów demonstrację przeciwko faszyzmowi. Katarzyna Augustynek zaparła się, żeby wejść (po co?) na marsz Konfederacji. Ponieważ nie dało się upiornej aktywistki przekonać słowem o niemożności włączenia się jej w marsz Konfederatów, policjanci wynieśli ją na własnych rękach. Ciekawe, jaki wyrok za naruszenie cielesnej nietykalności Babci Kasi dostaną?
Babcia Kasia to ten sam gatunek, co prowokator spod smoleńskiego krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Andrzejek – czyli tajny współpracownik SB Andrzej Hadacz.
Ciekawe, że i Augustynek, i Hadacz mają takie słodziusieńkie przydomki. Jeszcze bardziej ciekawe, dlaczego w sensie prawnej odpowiedzialności nietykalni są.
Anna Wolańska