Zgodnie z ustalonymi warunkami?
Rejtan ani drgnął, wyprowadzający ją z dostojnego miejsca policjanci też wykazali się brakiem wrażliwości na zademonstrowany erotyzm. Za to - jak przystało na elektroniczne czasy - filmiczek z tego dramatycznego zajścia musiał się znaleźć w sieci. Występ ten miał zrównać protest ostatniopokoleniowej bojowniczki z protestem Tadeusza Rejtana próbującego pod drzwiami komnaty, w której miał być podpisany pierwszy rozbiór Polski, nie dopuścić do narodowej katastrofy.
Teraz do narodowej tragedii (kobiety w publicznym rozbieraniu się bardziej wyrywne dziś są?) postanowiła nie dopuścić przedstawicielka obrońców płonącej planety.
Zdecydowanie mniej ekspresyjną mowę ciała niż ta, którą Rejtanowi nakazał zaprezentować Matejko, postanowiła zrekompensować żarliwym wystąpieniem, że „elity sprzedają nas tak, jak kiedyś sprzedały Polskę. Ludzie giną na polskich granicach, solidarność społeczna i demokracja są w drzazgach, bo władza zwraca ludzi przeciwko sobie zamiast działać. Ignorujemy katastrofę klimatu i narastający faszyzm. Nie mogę na to pozwolić. Choćbym miała być jedna przeciw okrutnej władzy, będę stawiać opór. Bo nie oddam człowieczeństwa! Nie oddam miłości! Nie oddam przyszłości! Nie oddam Polski!”. Prawda, że szlachetnie?
Nie wiadomo, czy było to zaplanowane, ale należy odnotować, że przedstawicielka słynącej z przyklejania się do ulicznych asfaltów wojującej gromady do zamkowej podłogi się nie zdążyła przyspawać.
A tak w ogóle to Ostatnie Pokolenie swoją niezgodę wobec otaczającej je rzeczywistość demonstruje na sposoby średnio ambitne i niewymagające specjalnego wysiłku intelektualnego czy fizycznego. Ich sztandarowe akcje – zakłócenie występu w Filharmonii Narodowej, zaatakowanie kolorowym proszkiem Bramy Stoczni Gdańskiej, pochlapanie farbą pomnika warszawskiej Syrenki albo nawet wdrapanie się na pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej i oblanie go farbą – to zabawy wyrośniętych dzieci.
Chociaż… Jest światełko w tunelu. Na 26 września Ostatnie Pokolenie planuje kilkutygodniową okupację sejmu. „Zmusimy polityków do wprowadzenia prawa ratującego przyszłość i klimat” – obiecują, że w ten prosty sposób zawrócą nas „z drogi do zbiorowego, klimatycznego samobójstwa”.
Może i tak zrobią, bo Ostatnie Pokolenie – wywodzący się z Niemiec międzynarodowy ruch klimatycznych aktywistów – ma nie tylko czas, ale też kasę na protesty i szeroko pojmowaną działalność. Skąd? Podobno z grantów. Czyli środków finansowych, „które nie wymagają zwrotu, są przekazywane pod warunkiem, że beneficjent zrealizuje projekt zgodnie z ustalonymi warunkami, harmonogramem i budżetem”. Pytanie: kto ustala te warunki, harmonogram i budżet? No i głównie: po co?
Anna Wolańska