Koktajlem syropowa we władzę
„Ktoś przed chwilą rzucił koktajl Mołotowa przy ul. Wiejskiej 12a i go podpalił” - relacjonował chwilę później w transmisji „live” roztrzęsiony Witold Zembaczyński. „To akt terroru politycznego. Nie mamy co do tego wątpliwości. Kilka dni temu słyszeliśmy od Bąkiewicza o ziemi wypalanej napalmem, a teraz doszło do takiego incydentu” - dodał. Powiało grozą. Na szczęście dzięki bohaterskiej postawie wybitnego (i - jak się okazało - dzielnego) posła nie doszło do tragedii! Brawo.
Co prawda koktajl syropowa (tak będziemy roboczo nazywali owo narzędzie zbrodni) trafił w drzwi (totalnie niepalne) zupełnie innej instytucji (kawiarnia „Czytelnika” – biuro Platformy Obywatelskiej znajduje się na czwartym piętrze), zaś rzucający zapomniał (!) go wcześniej zapalić, fakt pozostaje faktem. Zamach był!
Nic więc dziwnego, że władza poruszyła niebo i ziemię, aby odszukać zamachowców. Na efekty nie trzeba było długo czekać. „Krzysztof B. został zatrzymany w swoim mieszkaniu w Łosicach, był bardzo zaskoczony widokiem funkcjonariuszy” – ustalił w poniedziałek 20 października Onet. 44-latkowi grozi 10 lat więzienia.
„Musimy przede wszystkim pokazać sprawczość służb. Każdy, komu w głowie roi się taki czyn, powinien wiedzieć, że nie pozostanie bezkarny. Nie chcę mówić o tym, jak sądy powinny działać. Wydaje mi się, że takie procesy powinny się toczyć szybko i powinniśmy pokazywać, że nie ma przyzwolenia na takie akty. Wszyscy wiemy, jak to się mogło skończyć” – skomentował całą sytuację wyraźnie uspokojony minister Żurek. Kryzys zażegnano. Uffff! Co za ulga!
Warto dodać, że to już kolejny zamach na członków obecnej władzy. Pamiętacie Państwo toi-toia podpalonego przy kamienicy posła PO Krzysztofa Brejzy w Inowrocławiu? O ile jeszcze filmu nie usunięto z YouTube’a, można na nim obejrzeć haniebny atak maszyny sprzątającej na sędziego Żurka w 2018 r.! Dramat! Grubo, coraz grubiej to idzie!
Ale dość żartów.
Oczywiście nikt nie pochwala niszczenia mienia, zastraszania czy podpalania komukolwiek drzwi. Ale gdzie byli ci sami ludzie, którzy dziś rozpaczają nad (rzekomą) brutalnością debaty publicznej, gdy pijani nastolatkowie poniżali ludzi modlących się na Krakowskim Przedmieściu po katastrofie smoleńskiej, zachęcali do „jeb…a PIS”, podjarani przez Martę Lempart demonstranci spod znaku piorunka niszczyli elewacje i drzwi kościołów? Gdy „silniczki” permanentnie obrażają i poniżają Polaków? Trudno zliczyć ukręcone sprawy „swoim”, wedle doktryny Neumana głoszącej, że „dopóki ktoś jest w PO, partia będzie go bronić nawet w przypadku problemów z prawem czy prokuraturą”. Niedawno Sąd Rejonowy Warszwa-Mokotów umorzył sprawę Sławomira Nowaka, ponieważ „nie ma dowodów, by dotykał on gotówki (4 mln zł) znalezionej podczas przeszukania w jego domu i umorzył śledztwo prowadzone w sprawie korupcji”. Uwalono sprawę Giertycha. I to jest OK. Hipokryzja i obłuda do kwadratu.
Rozumiem, że władza potrzebuje męczenników. Ale władza, która przekracza kolejne grancie śmieszności, nie zasługuje na szacunek.
Ks. Paweł Siedlanowski