A więc wojna
Z tego, co zrozumiałem, nakaz ich bezwzględnego przestrzegania wejdzie w życie dopiero w czwartek 1 stycznia, chwilę po tym, jak ucichnie huk ostatnich petard przyprawiających o zawał serca i rozwolnienie wszystkie psiecka, psyny, psórki i kocurki. Propaganda rządu koalicji 13 grudnia (tej, co to za chwilę zapewne będzie hucznie świętować drugie urodziny) sięgnęła niespotykanego dotychczas poziomu absurdu.
„Rozliczenia wchodzą w decydującą fazę. Państwo działa cierpliwie, konsekwentnie i zgodnie z prawem. Nie ma już świętych krów. Niewinni nie mają się czego obawiać. Winni jak najbardziej” – napisał jakże symptomatycznie premier w mediach społecznościowych. Czy faktycznie chodzi tu o jakieś bliżej nieokreślone rozliczenia, czy może o coś zupełnie innego?
Każdy obserwator rodzimego życia politycznego widzi, że tej władzy, najoględniej mówiąc, po prostu nie idzie, i to nie idzie na każdym polu. Nieudolność i brak realnych sukcesów tym razem ma przykryć brawurowy spektakl polegający na dyskredytowaniu i wręcz gnojeniu Prezydenta RP. Rząd nie ukrywa, że najchętniej chciałby się pozbyć Karola Nawrockiego i doprowadzić do sytuacji, w której ten przestałby być głową państwa. I tak oto premier Tusk, choćby niektórymi sformułowaniami użytymi w swoich najnowszych przykazaniach, na dobre wypowiedział wojnę głowie państwa. Co więcej zaangażował do niej swoich ministrów oraz kolejnego marszałka rotacyjnego sejmu – towarzysza Włodzimierza Czarzastego.
Z pierwszego orędzia do Polaków, z jakim wystąpił po wyborze marszałek Czarzasty, dowiedzieliśmy się, że będzie stosował marszałkowskie weto i nie podda pod obrady projektów złożonych m.in. przez prezydenta Nawrockiego. Jakby tego było mało, przed kilku dniami minister sprawiedliwości w trakcie zorganizowanego pod auspicjami upolitycznionego stowarzyszenia sędziów „Iustitia” i KOD-u spotkania, zapowiedział, że nie spocznie, dopóki prezydent Karol Nawrocki nie stanie przed Trybunałem Stanu. „My powinniśmy przygotowywać wniosek o tych działaniach, gdzie prezydent obecny łamie konstytucję, powinniśmy myśleć o wniosku do Trybunał Stanu. (…) mam zamiar rozmawiać w ramach koalicji o prawnych środkach, które możemy przygotowywać wobec prezydenta, żeby on nie myślał, że jest bezkarny” – powiedział prokurator generalny Żurek. Jeśli dodamy do tego niedawne sejmowe wystąpienie pierwszego dyplomaty w kraju – szefa resortu spraw zagranicznych Radka Sikorskiego bezpardonowo atakującego Prezydenta RP, to wyraźnie widać, że konflikt jest nieunikniony.
To, że kluczowe osoby w państwie: premier, marszałek sejmu oraz ministrowie dwóch ważnych resortów jednocześnie atakują i grożą prezydentowi, nie jest przypadkiem. Premier Tusk, niemający pomysłu na rządzenie, dał wyraźny sygnał do rozpoczęcia działań ofensywnych. Jak się one zakończą? Jak na razie wszystkie tego rodzaju ataki wzmacniają prezydenta. Nawet symbol postkomunizmu Leszek Miller mówi wprost, że jeśli tak dalej pójdzie, to jest gotów poprzeć Karola Nawrockiego za pięć lat. Tak więc uśmiechnięta brygado: śmiało do boju!
Leszek Sawicki