Gnijemy
Na arenie międzynarodowej ostatnie 12 miesięcy było okresem głębokich zmian geopolitycznych naznaczonych przede wszystkim powrotem Donalda Trumpa do Białego Domu, eskalacją konfliktów zbrojnych a także kilkoma kampaniami wyborczymi oraz kryzysami wewnętrznymi w niektórych krajach. Wybrany po raz drugi na prezydenta USA Trump dokonał resetu globalnego porządku, który dosięgnął także starego kontynentu.
Stąd też ważny nie tylko dla liberałów, ale i całego unijnego establishmentu portal Politico.eu umieścił 47 prezydenta Stanów Zjednoczonych na pierwszym miejscu listy najbardziej wpływowych ludzi w Europie. Trudno to kwestionować, bowiem od roku prezydent USA wywołuje u europejskich przywódców stan nieustannego rozdygotania. Kilka dni temu stwierdził wręcz, że europejscy politycy boją się być niepoprawni politycznie, co ich znacznie osłabia i uniemożliwia podejmowanie skutecznych decyzji, i dlatego większość europejskich narodów po prostu gnije.
Pod rządami uśmiechniętej koalicji 13 grudnia procesy gnilne zachodzą także w Polsce. Aby opisać wszystkie poczynania obecnego, najbardziej szkodliwego w dziejach III RP rządu, nie starczyłoby prawdopodobnie miejsca na wszystkich 40 stronicach „Echa”. O bucie, bezczelności i propagandzie ekipy Tuska felietoniści naszego tygodnika pisali wielokrotnie. Patrząc na Polskę z perspektywy końca roku, widać, że państwo, które – jak mówi jedna z definicji – powinno pełnić rolę organizacji wyposażonej w atrybuty władzy zwierzchniej po to, by ochraniać zamieszkującą dane terytorium ludność przed zagrożeniami zewnętrznymi oraz zapewniać jej wewnętrzny ład, na naszych oczach przestaje istnieć. Kraj zadłuża się na niewyobrażalne dla przeciętnego śmiertelnika kwoty. Władza bezmyślnie trwoni pożyczone od międzynarodowych lichwiarzy pieniądze. Wszystko działa w oparciu o dziwny, stworzony jeszcze w Magdalence system, w którym nie wiadomo, kto realnie sprawuje władzę. Nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności. Nikt z niczego nie jest rozliczany. Szeroko rozumiany aparat władzy potrafi jedynie wyciągać od obywateli ostatnie grosze na wyimaginowane potrzeby budżetu oraz wprowadzać przepisy utrudniające ludziom życie. Obywatele na każdym kroku są inwigilowani i przymuszani do robienia absurdalnych i oderwanych od rzeczywistości rzeczy.
Z perspektywy końca roku widać, że Polska nie ma żadnej długoterminowej polityki, żadnych poważnych planów gospodarczych, żadnego przemysłu, żadnych nowoczesnych technologii. Nasze władze nie prowadzą skutecznej polityki zagranicznej, nie są zapraszane na spotkania, w trakcie których podejmowane są ważne decyzje o losach środkowo-wschodniej części Europy. Staliśmy się poddanymi obcych mocarstw i powoli tracimy suwerenność. Oświecone elity temu przyklaskują. Niepotrafiąca przyznać się do popełnianych przez lata błędów opozycja, zadufana w sobie, nie potrafiąc skutecznie wykorzystać czerwcowego zwycięstwa Karola Nawrockiego, nie chce się porozumieć.
Dziś wiele wskazuje na to, że procesy gnilne w Polsce będą postępować, a zaplanowane na 2027 r. wybory ponownie może wygrać obecna koalicja uśmiechniętych. No chyba że w nadchodzącym roku coś wreszcie pęknie i za sprawą Prezydenta RP zajdą jakieś pozytywne zmiany, czego Państwu i sobie życzę.
Leszek Sawicki