Komentarze
Słuszną linię ma nasza władza

Słuszną linię ma nasza władza

Gdyby nie ten „nagły a niespodziewany” atak zimy, i ten śnieg wszechleżący, który na biało świat nam przemalował, to po noworocznym przemówieniu pana premiera mogłabym uwierzyć, że jesteśmy nie tylko zieloną, ale nawet kolorową wyspą.

Okraszone jakby zawstydzonymi uśmieszkami wystąpienie pierwszego ministra uświadomiło mi, kim tak naprawdę jesteśmy i w jakim dobrobycie żyjemy. Tuż przed świętami badająca kondycję finansową polskich obywateli firma ogłosiła, że jako społeczeństwo jesteśmy bogaci, bo w tym roku wydamy najwięcej pieniędzy.

Nieco później dodała, że kupimy za nie znacznie mniej niż w minionych latach. Ot i paradoksik. Nie, żebym narzekała, bo pan premier zawyrokował, że jego władza zatrzymała drożyznę i zakazał narzekania na trudne czasy. A na dokładkę przypomniał mi się ten suchar o żonie, która zapytana o szczęście małżeńskie, lękliwie patrząc na męża, wyszeptała: nie mogę narzekać.

Najbardziej w noworocznym przemówieniu pana premiera zaintrygowały mnie sprawy, których bez podpowiedzi jakoś zrozumieć nie mogę. Na przykład jego informacja, że wychwalające polską gospodarkę zagraniczne media nazwały ją „złotowłosą, czyli taką, jak ma być”. To się nazywa precyzja! A mimo to nie chwytam, jaką rolę w kwestii gospodarki mają do odegrania złote włosy.

Dalej pan premier obiecał dociśnięcie śruby przestępcom wszelkiej maści i na pierwszym miejscu wymienił króla kiboli. Zrozumiałam z tego, że śrubę to pan premier już ma, trudności jednak sprawia przywołany król. Kto zacz? – chciałoby się wiedzieć. Ale póki co, bardziej niż tajemnicza to postać, bo nawet pana premierowy rzecznik zdaje się nie mieć o niej nawet bladego pojęcia. Pojawił się jeszcze w przemówieniu skierowany w stronę grup przestępczych zakaz ponownego podnoszenia głów. I tutaj znowu nie wiem – czy chodzi o takie zwykłe, czy może o te poniekąd nam już znajome –  zorganizowane grupy. Jeśli idzie o deklarację, że „każdy, bez wyjątku, kto łamie prawo, w nadchodzącym roku gorzko tego pożałuje”, to też nie do końca chwytam, czy mowa o przestrzeganiu prawa, tak jak rozumie to nasza aktualna władza, czy może w takim bardziej ogólnym znaczeniu. Czy jakby co, to z królem kiboli i grupą przestępczą będzie tak, jak z prokurator Ewą Wrzosek, w sprawie której śledztwo – choć przyznało, że formalnie pani Wrzosek realizowała znamiona czynu zabronionego – zostało umorzone, bo działanie pani prokurator nie stanowiło przestępstwa z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu?

Pan premier ogłosił też, że stawia na rozwój i na potęgę naszego kraju. Jak dobrze, że ma świadomość ich fundamentalnego znaczenia. Jeszcze lepiej, że wie, że korupcja, oligarchia, polityczna klientela to zepsucie i upadek państwa. Jakże słuszną linię ma ta nasza władza. Prawda?

Anna Wolańska