W dziesiątkę
Po niezwykle zimnym ubiegłorocznym maju, mamy zimę, jaką ludzie tak starzy, jak ja, pamiętają z dzieciństwa i wczesnej młodości. Ponieważ tęgi mróz wciąż nie odpuszcza, to aż strach pomyśleć, jak niebawem będą wyglądać zimy, gdy ulice naszych miejscowości zdominują zeroemisyjne pojazdy na baterie, pod naszymi oknami staną wiatraki i farmy fotowoltaiczne, a chałup nie będzie można ogrzewać coraz bardziej nieekologicznym gazem, olejem, pelletem, drewnem czy węglem.
To dopiero będzie armagedon. Zanim jednak do tego dojdzie, wszyscy krytycy przytwierdzania nakrętek powinni zacząć mocno uderzać się w pierś, prosić o wybaczenie oraz – co też niniejszym czynię – głosić wszem i wobec, że wspomniany unijny nakaz bez wątpienia okazał się strzałem w dziesiątkę.
Stare przysłowie pszczół mówi: „Jeden strzał to nie strzał, dwa strzały to dopiero salwa”. Trzymając się owadziej mądrości, warto odnotować efektowną kanonadę w wykonaniu mojego faworyta premiera Donalda Tuska. Otóż od przeszło 30 lat na początku stycznia przez media przetacza się dyskusja na temat tego, czy Polacy powinniśmy dawać czy się powstrzymywać. Chodzi oczywiście o Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jerzy Owsiak i jego przedsięwzięcia od lat budzą skrajne emocje. Z jednej strony mamy rzesze rodaków z otwartym sercem wrzucających datki do puszek i widzących w tym realną pomoc dla potrzebujących. Z drugiej – grupę zagorzałych krytyków, którzy w jego działalności wietrzą oszustwo i chęć zysku.
Czym jest WOŚP i kim jest założyciel owej fundacji? Tej wiedzy – zwłaszcza w internecie – jest dziś taki ogrom, że nie ma sensu po raz kolejny opowiadać o wszystkich niejasnościach związanych choćby z Owsiakową pomocą powodzianom, walką z sepsą, wspieraniem konkretnych ugrupowań politycznych czy ostatnim nękaniem seniorki. Owsiak, który coraz większej grupie ludzi przestał kojarzyć się tylko z osobą zbierającą na sprzęt dla szpitali, stał się właśnie poważnym politycznym graczem. Stąd też człowiek pieszczotliwie nazywany Jurasem od pewnego czasu jest coraz częściej pytany o szczegółowe rozliczanie datków zbieranych do puszek głównie przez nieletnich. Coraz większa rzesza jego niedawnych wyznawców zaczyna sobie uświadamiać, na czym polega „bezinteresowna” działalność pana w czerwonych okularach oraz jak wygląda transparentność i efektywność jego zimowej inicjatywy.
Dziś wiele wskazuje na to, że niezatapialny dyrygent niebawem pójdzie na dno. Jednym z głównych zwolenników jego zatopienia wydaje się być sam Donald Tusk. „Chcą zniszczyć Jerzego Owsiaka i Orkiestrę, tak jak próbowali zniszczyć Lecha Wałęsę i prawdziwą polską solidarność. Chyba na to nie pozwolicie?” – grzmiał na portalu X premier.
Każdy myślący Polak, wiedząc, jakim obecnie autorytetem jest legendarny lider Solidarności oraz na jakim fałszu zbudowano jego mit, może panu Owsiakowi jedynie współczuć. Stawianie go w jednym szeregu z Wałęsą jest niewątpliwie niedźwiedzią przysługą. Fałszywa legenda Owsiaka, podobnie jak Wałęsy, właśnie upada. Tylko w ubiegłym roku ukazało się kilkaset różnych materiałów na temat jego hipokryzji. Ludzie chętnie wspierają akcje charytatywne, ale nie wybaczają buty i cwaniactwa, z jakimi mamy do czynienia w przypadku orkiestry i jej dyrygenta. Wałęsę zniszczyło m.in. jego własne ego, kłamstwo i arogancja; to samo ego, kłamstwo i arogancja niszczą właśnie Owsiaka. Umieszczenie przez Tuska obydwu „bohaterów” obok siebie i powołanie się na etos Koalicji Obywatelskiej wypełnia wszystkie znamiona strzału w dychę. I oby właśnie takich strzałów było więcej.
Leszek Sawicki