Region

Próba zaistnienia i czyn rodem z PRL

Przedstawiciele Młodej Lewicy zaapelowali do prezydenta miasta Michała Litwiniuka o zmianę nazwy Ronda Żołnierzy Wyklętych na Ofiar Żołnierzy Wyklętych.

Swój wniosek złożyli 1 marca, czyli w dniu, kiedy obchodzimy narodowe święto poświęcone żołnierzom niezłomnym. Podobne odezwy Młoda Lewica skierowała również m.in. do włodarzy Puław i Świdnika. We wpisie na facebookowym profilu tłumaczyli się: „To nie jest plucie na niepodległość. To nie jest atak na polskich bohaterów takich jak Witold Pilecki, Danuta Siedzikówna czy Hieronim Dekutowski. Ich odwaga i oddanie ojczyźnie nie podlegają dyskusji.

Sprzeciwiamy się jednak bezrefleksyjnemu gloryfikowaniu formacji, wśród których byli nie tylko bohaterowie, lecz także sprawcy zbrodni na cywilach. Pamiętamy o ofiarach oddziału Romualda Rajsa „Burego”. Pamiętamy o spalonych wsiach i zamordowanych białoruskich rodzinach – m.in. w Puchałach Starych, Zaleszanach czy wsiach Zanie, Szpaki i Końcowizna. Pamiętamy o zbrodniach popełnionych przez część tzw. wyklętych”.

Aktywiści zaznaczają, że nie „domagają się wymazywania historii, lecz jej odmitologizowania”. Podkreślają, że „przez lata prawicowi fanatycy budowali fałszywą narrację, w której nie było miejsca na prawdę historyczną. Upamiętnienie Ofiar Żołnierzy Wyklętych nie odbiera czci bohaterom. Przywraca godność tym, których przez dekady przemilczano”.

 

Wyjątek w Europie

Większość środowisk uznała ten pomysł za skandaliczny i niepoważny. Rondo Żołnierzy Wyklętych powstało w Białej Podlaskiej w 2017 r. u zbiegu ulic: Okopowa, Janowska i Armii Krajowej. Odsłonili je uroczyście 1 marca wiceprezydent Adam Chodziński i Piotr Jasiński, wnuk żołnierza 34 Pułku Piechoty, oraz syn przetrzymywanego w więzieniu przy ul. Krótkiej współorganizatora i dowódcy konspiracyjnej, młodzieżowej organizacji Wolność i Niepodległość.

Obecny na uroczystościach regionalista dr Szczepan Kalinowski zaznaczał, że historia o żołnierzach wyklętych przez kilkadziesiąt lat była zakłamana i nie można było mówić o nich publicznie. – Chodziło o formację wyjątkową w skali Europy, o polskich żołnierzy w konspiracji, którzy w okresie II wojny światowej walczyli przeciwko Niemcom, a po przesunięciu się Armii Czerwonej na terytorium Polski – przeciwko nowemu okupantowi. To była potężna grupa żołnierzy. Chcieli być wierni swojej przysiędze, ale ich szanse w walce przeciw tak ogromnemu mocarstwu jak Związek Radziecki nie były wielkie – przypominał wtedy Sz. Kalinowski.

 

To nie przypadek

O komentarz w sprawie wniosku Młodej Lewicy poprosiliśmy Marcina Dudzińskiego, wiceprzewodniczącego Nowej Nadziei w Białej Podlaskiej, który od lat angażuje się w upamiętnianie żołnierzy wyklętych. Był inicjatorem pierwszego muralu patriotycznego poświęconego niezłomnym, który do dziś można oglądać przy ul. ks. Bieńkowskiego w Białej Podlaskiej. Zaangażował się również w powstanie muralu przy ul. Orzechowej, dedykowanego 5 Wileńskiej Brygadzie Armii Krajowej. – Data złożenia wniosku i zwiększona aktywność tej grupy nie jest przypadkowa. Już nie pierwszy raz próbują zohydzić Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Ich działania przywołują najczarniejsze czasy PRL – mówi M. Dudziński.

Działania Młodej Lewicy określa „polityczną hucpą” i „próbą zaistnienia w momencie, gdy ich polityczni koledzy współrządzą krajem”.

– Zamiast skupiać się na działaniach służących poprawie warunków życia w Polsce uderzają w narodowych bohaterów. Dla mnie, ale też dla oddolnych inicjatorów różnych inicjatyw patriotycznych, żołnierze wyklęci są symbolem walki o niepodległą Polskę. Działali w tragicznych czasach, gdy wielu się od nich odwróciło. Najpierw walczyli z jednym okupantem, a później z narzuconym siłą systemem komunistycznym. Są wzorem do naśladowania. Nie możemy wracać do czasów, kiedy byli oczerniani w przestrzeni publicznej. Nie możemy pozwolić na ponowne zakłamywanie historii – zaznacza M. Dudziński.

 

Pamięć o bohaterach

– Czas, w którym działali żołnierze wyklęci, był trudny i pełen kontrowersji. Wielokrotnie dochodziło wtedy do dezinformacji, a przez lata trzeba było odkłamywać wiele faktów. Niestety wciąż istnieją środowiska, które je powielają. Wraca propaganda komunistyczna, którą kiedyś karmiono naszych rodziców, a później także moje pokolenie. Najgorsze jest to, że ludzie bezrefleksyjnie powtarzają nieprawdziwe informacje w przestrzeni publicznej. Sam wielokrotnie wchodzę w dyskusje w mediach społecznościowych i staram się prostować nieprawdziwe tezy historyczne – przyznaje wiceprzewodniczący Nowej Nadziei, dodając, że nie zamierza rezygnować z działalności patriotycznej. – Nadal będę czcił pamięć niezłomnych, edukował społeczeństwo i angażował się w wydarzenia pokazujące prawdziwą historię naszej ojczyzny. Pamięć o bohaterach jest bardzo ważna, bo stanowi fundament wychowania kolejnych pokoleń. Ojczyzna to nie zabawka. Musimy mieć świadomość tego, kim jesteśmy i jak kształtować młodzież. Musimy trzymać się prawdy historycznej i o niej mówić – podsumowuje M. Dudziński.

AWAW