Najpierw „Hosanna”, potem „Ukrzyżuj!”
– do eskalacji negatywnego nastawienia tłumu żądającego śmierci Tego, który przed chwilą został okrzyknięty Królem.
Z dziecięcych wspomnień powraca ta uporczywa nadzieja towarzysząca uważnemu wsłuchiwaniu się w czytanie Męki Pańskiej, że może jednak tym razem finał będzie inny… Że ta historia nie skończy się pogrzebem Pana Jezusa. Z czasem zrozumiałam, że tak musiało być, „że Mesjasz będzie cierpiał”, że „muszą się Pisma wypełnić”, bo dzięki temu otworzą się dla wierzących bramy nieba.
Skąd Izajasz wiedział, że Sługa Jahwe „Nie oprze się, ani nie cofnie”, że „poda grzbiet swój bijącym, a policzki – rwącym Mu brodę…”, że „nie zasłoni swej twarzy przed zniewagami i opluciem” i pozostanie „nieczuły na obelgi”? Jakże to musiało boleć, skoro z ust cierpliwego Baranka wyrywa się okrzyk: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?”. Cała gama cierpień dotknęła Odkupiciela, który „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi”, stając się „posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej”.
Trudno zrozumieć tę Bożą taktykę… Ks. Jan Twardowski powiedziałby, że „za logiczna jest nasza głowa, a serce za nerwowe”, aby to pojąć. Nietrudno zauważyć, że człowiek coraz bardziej ucieka od krzyża i nie potrafi zrozumieć jego zbawczego przesłania. „Po co się męczyć? Trzeba korzystać z życia i wydusić z niego, co się da – jak cytrynkę”- słyszymy często. Bezstresowe wychowanie, brak wysiłku, alergiczne wręcz unikanie wszelkiego trudu to plagi dotykające kolejne pokolenia, małych i dużych, zapatrzonych w niebieskie ekrany, uciekających w rozrywkę i wszelkiego rodzaju używki. Co najgorsze – zamiast szczęścia przychodzi gorzki smak porażki i poczucie bezsensu. Wycofywanie się z życia, coraz powszechniejsza depresja i rozpaczliwe poszukiwanie łatwych rozwiązań. Tymczasem prawdziwym kluczem do wrót szczęścia jest właśnie krzyż Zbawiciela. Bł. Honorat Koźmiński swoje duchowe dzieci tak ostrzegał: „Wszelka droga do świętości, co nie na Kalwarię prowadzi, złudzeniem jest tylko i nie zawiedzie do nieba”. Dlatego zachęcał: „Nie lękajcie się doczesnych przeciwności, owszem, one są dowodem, że Bóg was miłuje, że chce was uświęcić, że chce (…) abyście się stały podobnymi synowi Jego”.
s. Katarzyna Pyl