Dziwne równanie Maksia z Niepokalanowa
Przechodząc przy różnych okazjach przez cmentarne aleje i spoglądając na znajdujące się po prawej i lewej stronie groby, warto czasami oddać się lekturze inskrypcji będących na ogół wyrazem uczuć osób, które stawiały te nagrobki swoim zmarłym. Pośród wielu napisów jednym z częściej stosowanych jest wyrażenie: „Bóg tak chciał”.
Takie słowa prawdopodobnie świadczą o bezsilności wobec faktu przemijania i próbie uspokojenia serca, poddając je pod działanie woli Bożej w odniesieniu do osoby spoczywającej w mogile. Zaś sam autor napisu wyraża w nim pogodzenie się z faktem czyjegoś odejścia z tego świata za Bożym zrządzeniem czy też przy Jego milczącej aprobacie.
Człowiek w wielu sytuacjach życiowych – szczególnie, gdy pozostaje bezsilny wobec zaistniałych zdarzeń – odwołuje się do pojęcia „wola Boża”. Czy jednak właściwym jest obarczanie Boga odpowiedzialnością za wszystkie świństwa ludzkości zgotowane innym ludziom? Kiedyś, uczestnicząc jako konsultant bioetyczny w warsztatach dla małżeństw z problemem niepłodności, usłyszałem stwierdzenie, że skoro człowiek wymyślił in vitro – to z pewnością jest ono dobre. Gdyby to było złe – Bóg by na to nie pozwolił. Co jednak w takiej sytuacji zrobić z obozami koncentracyjnymi, bronią jądrową czy innymi rzeczywistościami masakrującymi ludzką populację? Czy to właśnie była wola Boża?
Zupełnie inaczej do woli Bożej podchodzi Maksymilian Kolbe, dla którego jest ona przedmiotem radosnego przyjęcia (więcej: przylgnięcia, a nawet całkowitego zespolenia z nią), niezależnie, co za sobą niesie. Stąd też wyraża to specyficznym równaniem: w=W. ...