FOT. WAJ
Wiersze sercem pisane
Nie planowała zostać poetką. Przez całe życie pracowała jako pielęgniarka, wychowała czworo dzieci, doczekała się 15 wnuków i nie przestała służyć innym. Dopiero po latach odkryła w sobie talent do pisania - prostych, szczerych utworów zakorzenionych w wierze i codziennym życiu.
Tworzy je nocą, o świcie, podczas pielgrzymek i z okazji parafialnych uroczystości. Dla Marii Trzpil poezja stała się modlitwą, świadectwem i sposobem dzielenia się dobrem. - Jestem zaskoczona, że siostra otrzymała taki dar - przyznaje Elżbieta Turek. - Wystarczy poprosić ją o okolicznościowy utwór, a już po chwili jest gotowy - dodaje. Sama autorka z właściwą sobie skromnością nie mówi o szczególnym talencie. Jej bliscy nie mają jednak wątpliwości, że dojrzewał on przez całe życie.
Tworzy je nocą, o świcie, podczas pielgrzymek i z okazji parafialnych uroczystości. Dla Marii Trzpil poezja stała się modlitwą, świadectwem i sposobem dzielenia się dobrem. - Jestem zaskoczona, że siostra otrzymała taki dar - przyznaje Elżbieta Turek. - Wystarczy poprosić ją o okolicznościowy utwór, a już po chwili jest gotowy - dodaje. Sama autorka z właściwą sobie skromnością nie mówi o szczególnym talencie. Jej bliscy nie mają jednak wątpliwości, że dojrzewał on przez całe życie.
Początkiem tej twórczej drogi stało się bolesne doświadczenie – śmierć ukochanej teściowej. Właśnie wtedy powstał pierwszy wiersz. Potem pojawiły się kolejne. Dziś jest ich tak wiele, że wypełniły książkę i zeszyty pełne starannie zapisanych kartek.
Jej utwory urzekają przede wszystkim szczerością i prostotą. Opowiadają o rodzinie, domu, sąsiadach, pracy, wnukach, modlitwie i Bogu
Jednym z najbliższych jej sercu jest wiersz poświęcony rodzinnym Gończycom. Opisuje dom otoczony zielenią, aleję prowadzącą do bramy, rzędy tui i podwórko rozbrzmiewające śmiechem wnuków. ...
JAWA