Wiersze sercem pisane
Tworzy je nocą, o świcie, podczas pielgrzymek i z okazji parafialnych uroczystości. Dla Marii Trzpil poezja stała się modlitwą, świadectwem i sposobem dzielenia się dobrem. - Jestem zaskoczona, że siostra otrzymała taki dar - przyznaje Elżbieta Turek. - Wystarczy poprosić ją o okolicznościowy utwór, a już po chwili jest gotowy - dodaje. Sama autorka z właściwą sobie skromnością nie mówi o szczególnym talencie. Jej bliscy nie mają jednak wątpliwości, że dojrzewał on przez całe życie.
Początkiem tej twórczej drogi stało się bolesne doświadczenie – śmierć ukochanej teściowej. Właśnie wtedy powstał pierwszy wiersz. Potem pojawiły się kolejne. Dziś jest ich tak wiele, że wypełniły książkę i zeszyty pełne starannie zapisanych kartek.
Jej utwory urzekają przede wszystkim szczerością i prostotą. Opowiadają o rodzinie, domu, sąsiadach, pracy, wnukach, modlitwie i Bogu
Jednym z najbliższych jej sercu jest wiersz poświęcony rodzinnym Gończycom. Opisuje dom otoczony zielenią, aleję prowadzącą do bramy, rzędy tui i podwórko rozbrzmiewające śmiechem wnuków. To miejsce, które nazywa swoim azylem.
Nie idealizuje jednak rzeczywistości. Pisze również o drobnych sąsiedzkich nieporozumieniach. Z uśmiechem zauważa, że czasem ktoś „patyk w szprychy wsadzi”, ale zaraz dodaje, że z każdym trzeba umieć rozmawiać i szukać zgody.
Natchnienie przychodzi o świcie
Autorka przyznaje, że nigdy nie wie, kiedy pojawi się pomysł na nowy tekst. – Obudziłam się nad ranem, przyszła myśl, więc zapisałam ją na pierwszej znalezionej kartce. Położyłam się z powrotem, ale zaraz w głowie miałam następną zwrotkę. Znów musiałam wstać. Potem jeszcze jedna. W końcu zeszłam na dół, dokończyłam cały wiersz i dopiero wtedy spokojnie zasnęłam – opowiada.
Takich sytuacji było więcej. Inspiracja przychodzi podczas codziennych obowiązków, innym razem w czasie pielgrzymki czy ważnych wydarzeń.
Słowa dla ludzi i Boga
Twórczość M. Trzpil bardzo mocno związana jest z życiem parafii. Kiedy do kościoła przybyła figura św. Michała Archanioła, niemal natychmiast powstały trzy utwory poświęcone księciu niebieskich zastępów. Były gotowe, zanim proboszcz
zadzwonił z pytaniem, czy mogłaby przygotować okolicznościowy wiersz. Jeden z nich został wygłoszony podczas uroczystego powitania figury.
Podobnie powstają utwory na pielgrzymki, jubileusze i uroczystości religijne. Wśród nich znajduje się również poruszający wiersz napisany po pogrzebie dzieci utraconych. Jej poezja nie zostaje na papierze, ale żyje razem ze wspólnotą.
Od wielu lat M. Trzpil pielgrzymuje do Gietrzwałdu. W drogę zabiera nie tylko różaniec, ale również własny tomik. Podczas odpoczynków czy wieczornych spotkań czyta pielgrzymom swoje utwory, które zawsze spotykają się z życzliwym przyjęciem. – To dla mnie wielka radość, że moje słowa trafiają do innych – przyznaje.
Przez długi czas kolejne teksty powstawały na luźnych kartkach. Z czasem było ich tak wiele, że dzieci postanowiły wydać niewielki tomik zawierający część twórczości mamy. Pozostałe utwory, przy pomocy siostry, zostały starannie uporządkowane w zeszycie. – Żeby się nie pogubiły – mówi z uśmiechem.
Dziś chętnie wraca do swoich wcześniejszych tekstów. – Jak spojrzę na nie po pewnym czasie, to myślę, że chyba nie są takie całkiem głupie – dodaje z charakterystyczną sobie skromnością.
Poetka i pielęgniarka
Choć pisanie zajmuje coraz więcej miejsca w jej życiu, nadal pracuje jako pielęgniarka i pomaga starszym oraz schorowanym mieszkańcom okolicy.
Przez długi czas opiekowała się małżeństwem, które przeżyło razem 71 lat. Ich wzajemna troska stała się inspiracją do wzruszającego utworu o starości, wdzięczności i gotowości na spotkanie z Bogiem.
Jednym z najbardziej osobistych tekstów jest natomiast wiersz napisany z okazji 44 rocznicy ślubu Marii i Jana. Nie znajdziemy w nim wielkich deklaracji ani patetycznych słów. Jest natomiast wdzięczność za wspólnie przeżyte lata, za dzieci, wnuki i codzienną obecność drugiego człowieka. Autorka przypomina w nim, że kiedy kończy się czas wychowywania dzieci, pozostaje modlitwa. To ona staje się najważniejszym zadaniem ludzi dojrzałych.
Patrząc na życie M. Trzpil, trudno oddzielić twórczość od codzienności. Pielęgniarka, żona, matka, babcia, opiekunka osób starszych i pielgrzymka – wszystkie te role spotykają się w prostych, rymowanych strofach. Nie są literackim popisem, lecz świadectwem życia przeżywanego blisko Boga i ludzi. Być może właśnie dlatego trafiają do tylu odbiorców
JAWA