Projekt, czyli kto na tym zyskuje?
W dodatku hucznie obchodzony. Bo to i mały jubileusz ogłosić by można. Pięć lat od narodzin „przestrzeni dialogu i spotkań stworzonej dla aktywnych, młodych ludzi chcących mieć wpływ na przyszłość swojego kraju”. Dla „wszystkich, którym zależy na przyszłości Polski, niezależnie od doświadczenia, poglądów czy pochodzenia”. Inicjator wydarzenia, o mało co prezydent Rafał Trzaskowski, odwołał tegoroczną imprezę.
Tłumaczy to „powodami dosyć oczywistymi”, przeprasza i obiecuje powrót w sierpniu przyszłego roku. Póki co na otarcie łez proponuje spotkanie – w formule Campus Academy (cokolwiek to oznacza) – pod koniec września w Międzyzdrojach. I obiecuje wrócić z nowymi siłami. Za rok.
Złośliwi twierdzą, że „powody dosyć oczywiste” to lizanie ran po przegranych prezydenckich wyborach. Jeszcze bardziej złośliwi, że to „foch na młodych” za niewystarczające na niego głosowanie. Ale no bez przesady. Czy to prawdopodobne, żeby się inicjator zapraszającego „wszystkich, którym zależy”, „pierwszego takiego wydarzenia w Polsce”, za taki pryszczeczek obraził? Wszak nieraz podkreślał, że Campus to jest żadne polityczne wydarzenie. To całkowite zero politycznej agitacji. A debaty, warsztaty, koncerty to nie polityki, tylko ekologii, społeczeństwa, innowacji, kultury i bezpieczeństwa dotyczą. I niech się tam żadnych partyjnych sugestii nikt nawet dopatrzyć albo dosłuchać nie próbuje. Żadnych wyborczych agitacji.
Bo tylko najszerzej pojęta empatia – skoncentrowana głównie na walce o prawa społeczności LGBT – tam jest. A że tę, jak powszechnie wiadomo, za nic ma społeczność katolicka, to „z powodów dosyć oczywistych” należała się jej reprymenda od Sławomira Nitrasa o opiłowywaniu katolików. Podobnie jak dyskotekowy przebój Cmpusu – „apolityczna” piosenka z „apolitycznym” szlagwortem „je.ać PiS”. Jak przystało na gardzące hejtem i nienawiścią „odpolitycznione” uśmiechnięte elity, rozwydrzonej młodzieży aktywnie w głoszeniu tego hasła towarzyszyli ministrowie „odpolitycznionego” rządu 13 grudnia: Sławomir Nitras i Adam Szłapka. W swoim wystąpieniu o współczesnym wymiarze empatii Kamila Gasiuk-Pihowicz przekonywała, że Nitras to empatyczny minister. Że właśnie empatia daje mu odwagę. I pewnie na zasadzie naczyń połączonych udzieliły się te siostry nierozłączki towarzyszącemu Nitrasowi Szłapce.
Od kilku już lat furorę robi słowo „projekt”. I wcale nie idzie tu o projekt np. budowalny. To „zbiór działań i aktywności, które mają na celu osiągnięcie skonkretyzowanych rezultatów”. A dotyczy działań ściśle politycznych.
Jaki to zbiór działań i aktywności, jakie mają być tego rezultaty, kto je finansuje i na czyją korzyść działają? Ano… Szukajcie (odpowiedzi), a (z całą pewnością) znajdziecie.
Anna Wolańska